Hafciarstwo i koronkarstwo, Plastyka obrzędowa

Polska,

Bielowice

  • [Kobieta stoi na swoim stoisku z tradycyjnym rękodziełem.]

Pani Zofia Pacan kontynuuje tradycje regionu opoczyńsko-rawskiego, które wyniosła z domu rodzinnego, ucząc się od swojej mamy, Franciszki Jobczyk, a następnie także teściowej, Marianny Pacan. Pani Zofia jest twórczynią wszechstronną – wykonuje koronki szydełkowe, a także haft krzyżykowy, którym ozdabia serwetki, obrusy, koszule czy chusteczki. Tworzy również ozdoby z bibuły, kolorowe kwiaty, bukiety, palmy wielkanocne, pająki, opoczyńskie wycinanki w formie kwadratu, gwiazdy, rózgi oraz pisanki batikowe. Brała udział w wielu konkursach, wystawach w kraju i za granicą m.in w Szwecji, Belgii, Francji, Austrii, Chinach czy Finlandii. Od 1972 roku należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Pani Zofia jest laureatką Nagrody im. Oskara Kolberga „Za zasługi dla kultury ludowej”, którą otrzymała w 2003 r.

 

Kontakt

e-mail: katarzynapac@wp.pl

telefon: +48 506070248



    For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.
    Wyrażam zgodę

    Fragment rozmowy przeprowadzonej w ramach Letniej Szkoły Tradycji. Więcej informacji o Letnich Szkołach Tradycji tutaj.

    Zofia Pacan. Urodziłam się w Bielowicach 20 lipca 1949 roku, powiat opoczyński.
    Ja nauczyłam się haftować w domu rodzinnym, ponieważ moja mama haftowała, moja babcia haftowała no i ja się nauczyłam od nich. A teraz jeszcze uczę swoje córki, które mam dwie i też pięknie haftują razem ze mną
    To jest tradycja wielopokoleniowa, którą od dawna się haftowało. Moja mama uczyła mnie, żebym haftowała to pięknie. Zawsze mi mama zapowiadała: „Jak masz haftować brzydko, to lepiej nie haftuj w ogóle. Masz to zrobić ładnie. Bo każda kobieta ma mieć swoją wartość. Więc jak będziesz haftowała, to będziesz wartościowa”.
    Myśmy haftowali to z głowy, po niteczkach. Układaliśmy sobie sami wzory i to musiało być wyhaftowane po nitkach. […] O jedną nitkę nie można było się pomylić, […]
    Bo jest haft opoczyński haftowany dwie na dwie nitki. To już jest drobny hafcik. I są drobne kwiatki. Są różne zawiaski i to jest właśnie tym się odróżnia. Są szlaczki. I tym odróżnia się opoczyński haft, że on nie jest wielkokwiatowy. On ma szlaczki, on ma zawiaski, on ma kwiatki drobniutkie i haftuje się nitki dwie na dwie. To jest haft opoczyński i wszędzie go można odróżnić od wszystkich innych.
    Bo to muszą być dwie na dwie. I nie można wziąć w jednym miejscu trzy nitki, w drugim dwie, ponieważ ten haft nie wyjdzie taki jak trzeba. Już nie wyjdzie. Trzeba pruć. A prucie jest gorsze niż haftowanie. Szybciej się wyhaftuje, niż się wypruje. I trzeba się pilnować. Trzeba mieć dobry wzrok i trzeba się pilnować po niteczce. Żeby żadnej nitki nie pominąć, albo nie dobrać sobie.

    Bo ten krzyżykowy, to był haft stary. I ten haft był długo. A później jak już coraz to dalej, to wchodziło nowe. No i nowe zawsze coś wchodzi. No i tu wszedł taki płaski haft. Żeby płaskim haftować.
    Raczej w tych krzyżykowych trzeba się trzymać tradycji. Bo nawet te tradycyjne są najładniejsze. A czasem jak się wplecie coś nowoczesnego, to w ogóle to nie ma uroku, nie ma wyglądu. I te tradycyjne są chyba najładniejsze.

    Nie było wzorów w żadnych książkach. Nie było niczego. To było wszystko w głowie. Każdy sobie tworzył swoje wzory i to nawet można było odróżnić czyj ten wzór jest. Bo ta kobieta to ma takie wzory, ta ma takie, ta ma inne. I później to już można było odróżnić czyj ten wzór jest, kto go haftował. Bo po charakterze, po pracy, tak jak każdy ma swój charakter pisma, tak każdy ma swój charakter haftowania. I po tym można było poznać właśnie.
    Biorę sobie na przykład taką szmatkę i mniej więcej sobie tak zaczynam, żeby mi pasowało. Tak sobie odmierzam. Tu będzie na przyszycie, tu… tu zaczynam sobie haftować, bo tu już… tu się będzie przyszywało do rękawa. Tu będzie robiona jeszcze koronka. No i tak sobie zawinę, przymierzę sobie i tu już później zaczynam i już haftuję. Najpierw szlaczek. Później warkoczyk, a później te kwiatki i to tak się… Nie rysuje się, nie zaznacza się. Tylko się liczy po nitkach. Tyle i tyle nitek sobie obliczę, żeby mi pasowało.

    Były kolory ciemne […]do kwiatków były ciemne, a tylko były pomarańczowe te tutaj te warkoczyki, które dzieliły wzór od tego boku.[…] I nie używało się koloru żółtego w kolorze krzyżykowym. Nigdzie tu nie ma. Ale w hafcie płaskim to się używa żółtych, ale w krzyżykowym nie używało się koloru żółtego, tylko pomarańczowy, żeby tak oddzielał ten wzór od tego. I czarny. Dużo czarnego też było. Bo te szlaczki to przeważnie były czarne […] Przeważnie ciemne. Zielony, niebieski, bordowy, czerwony. No i to takie były. Fioletowy. […] Różu też się mało używało. Więcej czerwony, tam wiśniowy, bordowy. […]

    Dla mnie to jest bardzo łatwe. Najłatwiejszy haft ze wszystkich. Ale trzeba go rozumieć. Trzeba go rozumieć, żeby te nitki dobrze poprowadzić. Żeby nie pomylić się o żadną nitkę, bo już nie wyjdzie ten haft.

    No ważne, żeby przetrwał, bo jest naprawdę piękny. Nigdzie nie można takiego. Nigdzie się nie kupi tego haftu. Tylko w opoczyńskim. I nikt tego nie zrobi, tylko u nas. No gdzieś by ludzie w Polsce to też by zrobili, żeby się nauczyli, […] bardzo jest piękny. Wszystkim się podoba. Gdzie byśmy nie pojechali, to wszystkim bardzo podoba się pięknie. Mówią, że podobny do ukraińskiego. No nie wiemy. Może z Ukrainy do nas przyszedł. No my tego nie wiemy, ale, ale to jest opoczyński nasz.