Plastyka obrzędowa

Polska,

Łowicz

Pani Wiesława Wojda kontynuuje rodzinne tradycje wycinankarskie. Twórczością zajmuje się od 2009 roku. Wycinanki pani Wiesławy, choć czerpią z tradycji łowickich i wpisują się w lokalne dziedzictwo, są w zdecydowanej większości kompozycjami własnymi twórczyni. Została ona wyróżniona w VI Konkursie Sztuki Ludowej w Częstochowie „Z tradycji wzięte na nowo wycięte” w 2015 r. Należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.

 

Kontakt

telefon: +48 512388440

  • Wiesława Wojda przedstawiająca własnoręczne wycinanki.


For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.
Wyrażam zgodę

Fragment rozmowy przeprowadzonej w ramach Letniej Szkoły Tradycji. Więcej informacji o Letnich Szkołach Tradycji tutaj .

Nazywam się Wiesława Wojda, pochodzę ze wsi niedaleko Łowicza, osiem kilometrów od Łowicza Błędów. To był taki obszar, gdzie bardzo dużo było robionych wycinanek. Urodziłam się w ’51 roku i to już były wycinanki robione, a z czasem to jeszcze bardziej się to wszystko rozszerzało te wycinanki i w ’61 roku powstała „Sztuka Łowicka” i od tamtej pory wycinanka łowicka jako sztuka łowicka weszła do mojego domu, gdzie się urodziłam. Siostra zaczęła robić te wycinanki, bo powstała ta „Sztuka Łowicka” i ona już do tej „Sztuki Łowickiej” należała i robiła wycinanki, a ja jako mała dziewczynka podglądałam jak to się robi i właściwie już od tamtego czasu no byłam zainteresowana tą wycinanką. […]
Pochodzę z domu, gdzie bardzo dużo się robiło i to przeróżnych rzeczy, nie tylko wycinanki, bo były i na szydełku robione, i szycie i nie szycie z wełny tam robione. No później w ’61 roku w Łowiczu powstała „Sztuka Łowicka” i wtedy był bum taki na te wycinanki. Zaczęły się wycinanki. Także w Łowiczu to wycinanki, to dopiero tak większość tych wycinanek była w tej drugiej połowie XIX wieku. No wcześniej też na pewno były gdzieś, bo skądś się to wzięło, no to były wycinanki tylko bardziej były takie skromniejsze. Nie było kolorowego papieru tylko papier był, no z różnego papieru wycinano, nawet i z szarego. No czarny gdzieś tam się pokazywał to mógł być malowany, mógł być tam no jakoś barwiony. W każdym bądź razie, że to wszystko było już dużo, dużo wcześniej i były upiększane chaty łowickie, które teraz to możemy zobaczyć tylko już gdzieś w skansenach, muzeach bo niestety już tych chatek małych, niebieskich nie ma. I w tych chatkach to były na przykład, […] sufit to był z belek i na tych belkach to były wieszane właśnie takie podłużne, czy takie poprzeczne jakieś wycinanki, które ozdabiały wnętrza tych pokoi. No w tej chwili ja nie należałam do „Sztuki Łowickiej” , bo to „Sztuka Łowicka” to była taka spółdzielnia „Sztuka Łowicka”, gdzie było zatrudnionych dosyć dużo pań, artystek, które wycinały, haftowały, robiły pająki z bibuły, kwiaty z bibuły. Ja w tym czasie, bo jak „Sztuka” powstała w ’61 roku to ja miałam wtedy dziesięć lat także ja wtedy to wszystko podglądałam, wszystko patrzyłam. Właśnie siostra moja, która jest starsza ode mnie o dziesięć lat to ona należała do tej „Sztuki Łowickiej” i tam było to, że oni robili taki jakby plan tych wycinanek. Co miesiąc musieli tam oddawać do tej „Sztuki Łowickiej” ileś tam sztuk tych wycinanek i to normalnie były jako zatrudnione w tej „Sztuce Łowickiej”. Te wycinanki wszystkie szły no najprawdopodobniej do Stanów Zjednoczonych, do Polonii i to naprawdę szły bardzo duże ilości tego. To trwało wszystko gdzieś tak ze 30 lat. No później ta „ Sztuka Łowicka” upadła, a ja w międzyczasie, jak już dorosłam do tych dwudziestu lat no to z tej rodzinnej wsi wyjechałam do Łowicza to nie jest tak daleko, ale w Łowiczu się znalazłam, a przez te trzydzieści lat normalnie pracowałam w swoim zawodzie, bo ja ukończyłam średnią szkołę techniczną i pracowałam w zawodzie. Jak już później mogłam odejść na emeryturę tą wcześniejszą to po skończeniu pięćdziesięciu pięciu lat dopiero powróciłam powrotem do tych wycinanek. I teraz na emeryturze cały czas sobie siedzę i dłubię te wycinanki, coraz bardziej mnie wciągają i coraz bardziej lubię to robić.
[…], a później już na emeryturze złożyłam swoje prace pierwsze, które właściwie były tam wykonane, złożyłam do Stowarzyszenia Twórców Ludowych do Lublina i komisja przyjęła mnie do swojego grona. To było w 2009 roku i od 2009 roku jestem w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych i tworzę te wycinanki.
[…] No to mówię, że ja po prostu jako małe dziecko podglądałam i tak jakoś to weszło to z pokolenia na pokolenie przeszło, że ja też zajmuje się tymi wycinankami. […] babci ja w ogóle nawet nie pamiętam, nie znałam, ale mama tak. Mama, siostra wycina jeszcze do tej pory, a teraz to już razem rywalizujemy z siostrą i sobie wycinamy. I co chwila „ a co wycinasz?” „ A co, gdzie, jak z tego wyjdzie?” W tej chwili siostra, no mówię, że ona nawet w ostatnią niedzielę, wczoraj dostała „Gwiazdę łowicką” została odznaczona no ona już pracuje ponad pięćdziesiąt lat jako wycinankarka, ja pięć lat także mówię jeszcze muszę pięćdziesiąt lat poczekać, czy doczekam nie wiem.
[…] nieraz mnie coś interesowała i coś wycięłam także nie to że to był taki cały czas przez te trzydzieści lat spokój , no bo to normalne że nie może być spokoju jeśli coś tam korci żeby coś zrobić. […]
Jeżeli chodzi o wycinankę no to są różne, są właśnie gwiozdy. To są z tego typu to są okrągłe, prawie, że można powiedzieć, że na każdej wycinance, w każdej wycinance znajduje się kogut, który jest takim charakterystycznym elementem łowickiej wycinanki. No i w tej chwili, no kiedyś to tak jak mówiłam było dużo mniej kolorów, w tej chwili już kolorów jest dużo. […] Udostępnione są w sklepach przeróżne kolory i wtedy ja mogę wycieniować. Każdy kolor mogę wycieniować i tych kolorów ja przynajmniej daję bardzo dużo. Nawet kiedyś było dawane po trzy, cztery kolory. W tej chwili ja mam nawet i dziesięć kolorów w ogonie, czy gdzieś tam. Oprócz kogutów są pawie, bardzo często też to są te gwiozdy tak zwane. Później są jeszcze takie podłużne, poprzeczne to są kodry. I kodry są kwiatowe i kodry są rodzajowe. Rodzajowe to są takie tematyczne na przykład okazjonalne. Z okazji świąt jakiś tam Bożego Narodzenia, Wielkanocy czy jakiś tam innych świąt. Na przykład ja to nawet też robiłam jakieś tam jak w tej chwili co są Walentynki, to jakieś tam karty walentynkowe. Robiłam pocztówki, które są potraktowane jako zaproszenia weselne. Oprócz tego jeszcze są tasiemki. No to tasiemki, to są dwie podłużne takie elementy, które na ukos są powieszone i tu jeszcze jest koło, które trzyma te dwa. To też takie rzeczy były wieszane dawniej na ścianach wnętrz w domu, ale to nie tylko dawniej, bo w tej chwili nawet też jest taka sytuacja, że nie to, że po prostu w nowoczesnym mieszkaniu nie można powiesić wycinanki. Coraz częściej spotykam się z tym tematem i nawet jak na kiermaszach, czy gdzieś to bardzo dużo młodych ludzi zamawia takie wycinanki. Czy nawet nad kanapą takie potrójne. W tej chwili nawet wysyłałam z tego typu trzy, tylko że każda inna i też w jednej ramce nad kanapą powieszone były w nowoczesnym mieszkaniu. […] oprócz kogutów, pawi jeszcze często w moich wycinankach występują konie. No to już są z tych tematycznych, rodzajowych no i osoby łowiczanki, łowiczaki. […] kiedyś mówili, że kogut to jest taki symbol takiego dobrobytu, takiej dumy, pychy ale o co dokładnie chodzi nie wiem, Wydawało mi się że może bardziej paw, bo paw taki napuszony, ale właśnie kogut. W Łowickiej wycinance najbardziej jest kogut. […]
[…] oprócz takich wycinanek ja na każde święta Wielkanocne to zawsze robię jajka, […], to jest wydmuszka, na którą się nalepia takie same elementy mniej więcej jak na wycinance, tylko że odpowiednio mniejsze. I jajeczka takie to głównie robię z kurzych, z gęsich, a nawet strusie i też oblepiane takimi kolorami, a tutaj występują też kurczaczki, zajączki. Takie właściwie elementy i jakieś tam kwiatowe rzeczy. […]
Kwiaty to są takie jakie przyjdą mi na myśl. Są kwiaty polne, na przykład są chabry, róże, ale róży też nie można przedstawić wycinając takiej prawdziwej róży. Bo róża jest różą, a tu są maki. Maki w rzeczywistości na pewno też są inne, ale coś podobnego do tych maków to też jest. No jakieś lilie, nie lilie i to wszystko dopiero robi efekt, jeżeli ja, na przykład najbardziej jasny kolor do najciemniejszego. Ja mam taką zasadę, że nie mieszam koloru, że tam na przykład jakieś niebieskie momentalnie żółtym przechodzenie na jakiś czerwony,[…] tylko po prostu wszystko wycieniowane mam. Staram się w ten sposób i wtedy jest cały efekt. Tak jak tutaj ta niby róża i to też jeżeli jest tylko jeden podkład, no to właściwie ona jest niewidoczna. Jeżeli ubierzemy ją w kolory no to wtedy już robi efekt. Poza tym te wszystkie liście to już według swojego tam upodobania, gustu. Także żadnych tam szablonów. I to zależy też od dnia, bo każdy dzień też jest inny. Nie raz jest tak, że nie można nawet kolorów dobrać, bo różnie to jest, a nie raz jest tak, że samo przez się robi i wycina. […] nie da się na papierze wszystkiego. Namalować owszem, można pędzlem pociągnąć i coś uwidocznić, ale z papieru to niestety, ale nie można tak wyciąć w szczegółach dokładnie. […]
Jeżeli chodzi o kodry, to kodry tak jak ja robiłam to były tak konie, później na przykład jakiś tam książe przyjechał na koniu, a do niego wychodzi Łowiczanka. Takie śmieszne, żeby to coś po prostu działo się. Dawniej tak jak ja sobie kojarzę w Cepelii, czy gdzieś w Muzeum dawnym jak widziałam to po prostu wszystkie te osoby, które były na tym robione, na kartonie to one były takie jak rzeźby. Stały spokojniutko, nic tam nie było widać żadnego ruchu. Więc bardzo dużo osób tak jak mówiłam z tych etnografów, czy z Warszawy, czy nawet tutaj z Łowicza, czy w Lublinie spotkałam się z tym, że mówili, że ja robię tak jakby w trójwymiarze. Dlatego, że te osoby, które są na tych kodrach to nie są takie stojące stojaki tylko po prostu są tak jakby w ruchu, że one coś robią, że już widać, że gdzieś będzie szedł, coś tam się dzieje. Także to są tak jakby trójwymiarowe takie kodry. […] Jeżeli chodzi o wycinankę to nie może być nic rysowane tylko musi być wszystko wycięte z papieru. To nawet buzia, czy oczy, czy coś to wszystko […] szopka bożonarodzeniowa to też jest Jezusik, normalnie żłóbek, wszystko i też czy Łowiczaki idą, czy tam klęczą, czy co przy kapliczce to są takie różne, różne tematy, które wybieramy związane z danym świętem. […] wianki puszczane na wodę to na Jana, a z kolei na Wielkanoc to były z palmą. […] kodra wielkości 30 na 60 i też jest ze śmigusem dyngusem. No to wtedy jest oblewanie wodą, wiadrami nie wiadrami no różne tam cuda wyprawiają. No kiedyś to możliwe, że chodzili ubrani po łowicku. W tej chwili to wszystko już jest normalnie. Po łowicku to chodzą jedynie na te procesje przeważnie w Boże Ciało. No to wtedy najwięcej Łowiczków można spotkać i nie Łowiczków w strojach łowickich […]
[…] na Boże Narodzenie to przeważnie szopki, karty jakieś też okazjonalne bożonarodzeniowe, czy z choinką, czy z bombką. Później Wielkanoc, na Wielkanoc to znowu są robione jajka i karty też takie wielkanocne to tam z kurczaczkiem, czy tam z jajkiem też. Na Jana no to są wianki, później marzanna może być topiona na wiosnę. No jest dużo takich okazjonalnych. […] Też są na Walentynki już teraz też nowe święto […] są też różne karty, na których można umieścić w jakimś serduszku, czy jakąś parę, czy młodych, […], czy jakiś całuśników […] oprócz takich świątecznych, okazjonalnych tych kart, czy nawet jakiś koder no to jeszcze robi się takie w tej chwili nawet taki bum jest w Łowiczu, że zamiast kwiatów jeżeli jest ślub młodej pary, to zamiast kwiatów, to często przychodzą też biorą wycinankę, którą ofiarowują tym młodym zamiast kwiatka […]. No co zrobią z nią to ich sprawa, ale nawet wycinankę często robię nawet z takich wycinanek dużych i w środku jest obraz Matki Bożej Karmiącej i ta wycinanka to przeważnie jak tam w jakimś lokalu, czy gdzieś to nad młodą parą wisi ta wycinanka z tą Matką Boską Karmiącą. […] no i jeszcze oprócz tego zamiast takich zwykłych wycinanek to zamiast kwiatków to jeszcze też są kodry. To jest tam na przykład jakaś para łowicka, czy w ażur, gdzie jest tam umieszczona jakaś para łowicka i tam koń gdzieś się przewija koło nich. Także no takie, takie rzeczy. […]dużo rzeczy można takich zrobić i to podoba się nie tylko osobom w takim wieku jak ja, w podeszłym wieku tylko młodym. Jest dużo dziewczyn i chłopaków, którzy naprawdę są tym zainteresowani. […]
[…] Dawniej to było tylko to przeznaczone do dekoracji wnętrz. W tych chałupach oni dekorowali sobie te mieszkania, pokoje i też były zmieniane te wycinanki na święta. No, bo to normalne, jeżeli siedzieli w tym pomieszczeniu to te wycinanki jakoś na pewno były zabezpieczone, tak jak ja tutaj tą folią zabezpieczone to możliwe, że też były, ale na pewno to się też niszczyło. Więc na każde święta to już było podobnież w każdym domu były robione wycinanki tak, że, gdzie, które najładniejsze były dekorowane od nowa. Tamte przechodziły gdzie indziej, do innego jakiegoś pomieszczenia, a na nowe święto były wieszane nowe te wycinanki. Pod sufitem, były takie sufity drewniane i takie bale były takie drewniane, no to na tych balach były tam wieszane te. Później między obrazami, jeszcze dawniej to podobno tam wieszano dużo obrazów świętych, więc między obrazami były umieszczane takie wycinanki. […] ramy do obrazów to były bardziej przystrojone kwiatami z bibuły, nie były tymi wycinankami. To ja właśnie sobie teraz tak wymyśliłam, że taką zrobiłam wycinankę w kształcie takiej ramy w kwiaty w koło, a na środku jakieś małe, nieduże zdjęcie, ale kiedyś czegoś takiego nie było […]
[…] nawet teraz to wielkości mogą być inne w tej chwili, kształty, bo w kształcie serca ja dużo też wycinanek robiłam. Później jakieś romby, jakieś owale. No to zależy i jeszcze też zależy jak […] jakie ktoś kto zamawia tą wycinankę jakie ma miejsce, w którym ma to powiesić. No to nawet i średnica wycinanki może być metr, też robiłam różne nawet i 80, 90 centymetrów takiej wielkości, czy kwadraty, czy okrągłe. […] Takie typowe wielkości, które ja tak sobie kojarzę i wiem, że były w „Sztuce łowickiej” to były tak dwudziestki siódemki, to była średnica dwadzieścia siedem, to my tak mówimy dwudziestka siódemka, później dwadzieścia centymetrów średnica […] piętnastki, dwunastki to są takie średnice tych wycinanek, a później z czasem to już się pokazywały większe tak jak tutaj czterdziestka, tu pięćdziesiątka. To już takie większe. Możliwe, że albo nie było papieru albo po prostu nie było może gdzie nawet powiesić tych wycinanek. Jeżeli było tam obrazów świętych tam nawieszane no to gdzie z kolei taką wycinankę wepchnąć. Też nie bardzo było gdzie. Takie wąskie to gdzieś tam były umieszczone między tymi obrazami, ale z kolei też nie były robione na czarnym. Ja właściwie to dopiero zaczęłam robić na czarnym tle, wszystkie wycinanki były robione na białym. […] później z czasem to znowu jakieś tam były nowości upiększane i były z kolei brane na innym tle, czy na czarnym, czy na niebieskim, na czerwonym. To zależy jak tam komuś tam pasowało. […] wielkość mniej więcej taka sama. […] a kodry to były przeważnie dwadzieścia pięć centymetrów na pięćdziesiąt, na sześćdziesiąt. Takiej wielkości i kodry to były poprzeczne, nie podłużne tylko bardziej poprzeczne. […]
[…] jeszcze dawniej były robione takie okrągłe to nazywały się talerze, że normalnie wycinaka, jako tło białe to było koło, nie kwadrat tylko koło i na tym były też kwiaty. […] były nazwane talerze i na tych talerzach były jakieś tam kwiaty albo jakiś tam jeden kogut, który miał podstawę z kwiatów. I to też było jako talerz wieszany na ścianie. […]
[…] firanki to nie wycinankarki robiły, […] No każda zresztą wycinankarka, jeżeli umie wyciąć wycinankę to firanka, to nie jest problem. […] to po prostu z białego jakiegoś pergaminu, czy tam czegoś składane było kilka razy i wycinane tylko jakieś tam wzorki, które się powtarzały kolejno na każdym składaniu i wtedy takie właśnie te firaneczki, tak jak zazdrostki bywają w tej chwili, no to oni wieszali w tych chałupach. I też to wszystko było zmieniane na każde święta, bo normalne, że to się niszczyło, bo papier długo nie wytrzyma. […]
No myślę, że jeżeli chodzi o kolory w wycinance to tak jaką kto ma wizję. Po prostu podstawowymi kolorami no to jest czerwony, zielony, a z czerwonego no to przechodząc można zrobić każdy. No z żółtego w pomarańcze. No właściwie podstawy takie najzwyklejszych tych kolorów, z których wszystkie kolory można, czy malarz, czy właśnie z papierów można zrobić. No, ale mówię podstawą jest, dużo jest czerwonego, dużo jest tego pomarańczu tutaj, zielony. No to są takie podstawowe kolory tutaj. Niebieski też się znajduje, chociaż może trochę nawet mniej niebieski, a bardziej ostre, no róż. Ja staram się tak wycieniować te kolory, żeby tak jak mówiłam od najjaśniejszego do najciemniejszego koloru. […] no dobieram te kolory żeby aż tak mocno się nie gryzły, bo jeżeli jest za dużo czegoś to też nie jest to ładnie nie wygląda, ale właściwie są dozwolone wszystkie kolory. […]
Jak powstaje wycinanka. Najzwyklejszy papier prosty, czarny tak jak ja robię tutaj jeśli chodzi o te gwiozdy to nie jestem w stanie, żeby wyciąć to bez żadnego rysunku, więc najpierw papier składam na pół, czarny papier i później na tym papierze rysuję okrąg i wtedy jakiś wzór. Nie zawsze ten wzór jest taki, że akurat wycinam, tak jak jest narysowany, bo normalne zależy jak nożyczki mi pójdą, ale przeważnie to jest taki papier okrąg i na tym okręgu rysuję to co chcę wyciąć. […] później ten papier muszę spiąć szpileczką żeby to się nie przesuwało i jeżeli już mam wycięte takie podstawowe tą gwiozde to wtedy tak jak tutaj to jest baza i na tym dopiero nalepiam kolory. I tak jak mówiłam […], jak tutaj wycinam na ten element to wycinam też od zielonego na przykład na jaśniejszy i kolejno jeden kolor wycieniowany i kolejny, kolejny, kolejne kolory wycinam i dopiero wtedy to każdy ten elemencik naklejamy. Naklejam i kolejno tak żeby wszystko to było posklejane. A kolory no to mówię zależy jak tam sobie wybieram kolory. […] a jeżeli chodzi o przyklejanie to przyklejam klejem gotowanym z wody i z mąki. Najprostszy taki klej, który nie brudzi, bardzo dobrze się przesuwa, bo nie wszystko od razu się przyklei. […] nie bardzo mogę powiedzieć ile czasu wykonuję daną wycinankę dlatego, że robię to kolejno warstwami. Najpierw rysuje sobie te koła, ale tak trzeba liczyć na taką wycinankę minimum cztery godziny, pięć. To nie da się tego szybko zrobić. I każdy element jak kleimy to bardzo dokładnie trzeba smarować, żeby to nie odstawało, więc ten klej on się bardzo dobrze rozprowadza i wtedy o tak jak tutaj sobie możemy przykleić. […] i ten klej, który jest ugotowany to jak kleiłam nie raz klejem takim ze sklepu, to ani się nie przesuwa ani nic, w dodatku jeszcze brudzi, a ten jest naprawdę bardzo dobry klej. Nożyce jeśli chodzi o wycinanie to dawniej wszyscy no możliwe, że nie było innych nożyc, to wycinali tymi nożycami do strzyżenia owiec. Ja owszem częściowo takie jak koguta, czy coś takie duże elementy to wycinam tymi nożycami, ale dużo rzeczy, bo w tej chwili te nawet te ażury to są takie misterne, że nie da rady wyciąć tymi nożycami, bo jak tam nie można tam wejść żeby tymi dużymi nożycami wyciąć, więc ja częściowo wycinam normalnymi małymi nożyczkami, ale mówię kwiaty, czy takie pojedyncze koguty, czy coś to wycinam dużymi nożycami. […]
Jeżeli chodzi o papier to każdy we własnym zakresie kupuje w sklepie papierniczym normalne zeszyciki jak mają dzieciaki do szkoły. […] dawniej mówię, że na pewno było trudniej z papierem bo nie było takich kolorów to różnie może sobie nie raz tam malowali, a przede wszystkim dawali mniej kolorów. Jeżeli na jakimś tam kogutku czy gdzieś były po trzy, cztery kolory, no to nie musieli mieć tego papieru aż tak dużo. No już coś tam było kolorowe, ale nie koniecznie musiało być aż tak. […]
[…] to jest bardzo, bardzo pracochłonne i tak jak ja w moim przypadku ja nigdy nie patrzę ile tam mnie kosztuje godzina pracy tylko po prostu robię to i żeby był efekt, żeby było ładnie więc to tak robię żeby mnie się podobało. I uważam, że jeżeli mnie się podoba to tak samo będzie podobało się i innym. Podobają sie moje wycinanki i jestem z tego bardzo zadowolona. […]
Jeżeli chodzi o wycinankę to mniej więcej ta wycinanka jest jednakowa u każdej z Pań tylko no, że każda swoją wycinankę pozna, bo każda ma swój styl , ma swoje jakieś wzory. To wzory tam się mogą może powtarzać, że tam koguty są czy kwiaty, bo to normalne, że na tym polega wycinanka, ale każdy kogut […] jest inny każdej wycinankarki. […]
No ja lubię nowości, lubię coś tam nowego zrobić i wtedy dopiero to mi się podoba i jakieś takie coś innego. Wiem, że to jest bardzo trudne żeby coś tam wymyśleć, ale lubię, nowe pomysły nowe wzory, nowe wycinanki. Lubię tworzyć po prostu. Nie zależy mi ani na czasie, ani nic, po prostu chcę to zrobić i żeby to był jakiś efekt. […]
Jeżeli chodzi o uczniów to jedynie na warsztatach. Warsztaty są organizowane w Łowiczu to całe wakacje prowadzimy jako wycinankarki i nie tylko, bo są i hafciarki. Zawsze potrójnie trzy rodzaje zajęć haft, wycinanka i czasem bibuła. I to wszystko jest wycinane w muzeum, przy muzeum w tym skansenie i wtedy darmowe są i przychodzą wycinać dzieciaki czy dorosłe osoby nawet i nie tylko z Łowicza, bo bardzo często przyjeżdżają i z zewnątrz i wycinają. No, ale żeby tak uczniów, no prowadziłam kilka lekcji na Uniwersytecie Trzeciego Wieku też. No to też Panie te, które też jako emerytki i też próbowały, niektóre dopiero zaczynały, niektóre tam pierwszy raz miały styczność z jakimiś tam nożyczkami z papierem, ale też próbowały wycinać. Bardzo duże zainteresowanie jest latem, bo to w każdy weekend, w wakacje to przyjeżdżają, przychodzą rodzice z dziećmi i wycinają te wycinanki. Duże zainteresowanie jest. […] wnuczka tak jak mówiłam, że bywa tylko w wakacje i od czasu do czasu to tam doleci do tego, że jakiegoś kogucika, jakąś pocztóweczkę to tam wytnie. Gdyby była ze mną tutaj to możliwe, że bardziej by ją to może wciągnęło. […] dla młodych, dla dzieci to jest za bardzo pracochłonne. Chyba to się nie przyjmie tak żeby te dzieciaki chciały to robić dlatego, że to bardzo dużo czasu trzeba poświęcić, a sam efekt dopiero jest na samym końcu. A tak nie ma efektu jak się nie zrobi do końca. […]
Najczęściej w tej chwili to, to jest do dekoracji wnętrz. […] i naprawdę muszę powiedzieć że moje wycinanki cieszą się powodzeniem i nawet w Łowiczu od czasu do czasu ktoś przyjdzie i zamówi wycinanki. I nie zwracają uwagi na to, czy to jest stylowe to mieszkanie, czy pokój, czy takie wnętrze najbardziej nowoczesne i też wisi wycinanka. Także nie mam problemu nawet i ze sprzedażą tych wycinanek. No bo przecież nie to, że robię tylko i wyłącznie po to, żeby to mieć dla siebie, czy jak, ale owszem nie powiem, ale przecież coś za coś musi być. Nie są za drogie, ale czasem sprzedaję. […]