Plastyka obrzędowa

Polska,

Krasnystaw

  • Czarno-biały portret twórczyni, Marii Gleń. Elegancko ubrana starsza kobieta siedzi na tle wykonanych przez siebie wycinanek.

Twórczyni ludowa z Krasnegostawu, pisała wiersze, bajki dla dzieci. W 2009 roku został wydany jej dziewiąty z kolei tomik wierszy. Jej liryczna poezjabyła prosta w odbiorze a jednocześnie bogata pod względem treści i formy literackiej. Pani Maria wykonywała wycinanki z papieru, kwiaty z bibułki, pisanki i palmy. Brała udział w wystawach, konkursach w Polsce i za granicą. Od 1964 roku należała do Stowarzyszenia Twórców Ludowych w Lublinie. Twórczość Pani Marii została doceniona m.in nagrodą im. Oskara Kolberga w 1997 roku, srebrnym medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, odznakę honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Posiadała około 120 dyplomów i wyróżnień.



For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.
Wyrażam zgodę

Fragment rozmowy przeprowadzonej w ramach Letniej Szkoły Tradycji. Więcej informacji o Letnich Szkołach Tradycji tutaj .

Nazywam się Maria Gleń, urodziłam się w Krasnymstawie. Mieszkam od urodzenia tutaj i w tym domu, w którym w tej chwili jestem. Urodziłam się 2 września 1933 roku. Byłam mężatką, mam troje dzieci, mam wnuki już i prawnuki, także już mam troje prawnuków. No i co mogę powiedzieć o sobie. Należę do Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Już będzie za pół roku pięćdziesiąt lat, byłam współzałożycielką Stowarzyszenia Twórców Ludowych. To znaczy był Klub Pisarzy Ludowych, a później, bo to w sześćdziesiątym piątym roku powstał Klub Pisarzy Ludowych. Było nas chyba trzydzieści kilka osób z całej Polski, a później w sześćdziesiątym ósmym roku powstało Stowarzyszenie Twórców Ludowych, bo do naszego Zarządu pisali ludzie, którzy tworzą, prawda malują, rzeźbią tam i w ogóle i mówią, że nie mają żadnego Związku i może by ich przyjąć do nas, więc dlatego powstało Stowarzyszenie Twórców Ludowych no i właśnie już będzie na drugi rok dwudziestego siódmego maja w piętnastym roku będzie pięćdziesięciolecie nasze. […]
No ja nauczyłam się wycinanek, pierwsze wycinanki robiłam, znaczy ja przy babci robiłam, ale ja dziesięć lat miałam i trzy miesiące jak już nie miałam ani rodziców, ani babci. I ja byłam w wychowaniu u ciotek, także ciotki się nie interesowały tym, a jeszcze jak babcia żyła to pamiętam, że babcia wycinała wycinanki i malowała pięknie pisanki, że jak teraz patrzę jak twórcy robią to nie takie jak moja babcia robiła. Cudowne moja babcia robiła pisanki. Wycinanki robiła i kiedyś były bardziej modne wycinanki pasowe, bo były prawda szafy takie kuchenne, że były oszklone, szkła były i w każdym okienku była wąska wycinanka z jakimiś tam ozdobami, kwiatuszki, czy ptaszki, czy coś. Nawet i firanki babcia robiła. Były u nas też raz założone, ale mamusia się nie godziła, także babcia zrobiła takie krótkie firanki na okno, bo bardzo ładne robiła firanki z bibuły, ale do babci przychodziły takie koleżanki, które chyba nie stać było ich na firanki i na święta babcia już musiała [robić]. Przynosiły biały papier i babcia robiła właśnie te firanki do okien. Mamusia znowuż haftowała, robiła richelieu różne. Każda poduszka, każda serwetka była ozdobiona, także ja nawet nie wiem jak te ściegi się nazywają, ale były cudowne. […]
Ja za mała byłam żeby widzieć o co tu chodziło, ale przeważnie na święta gdzieś, bo na przykład na Wielkanoc to już prawda zdobiło się już nie tylko wycinanką, prawda w szafie u nas było to ja pamiętam właśnie ten kredens stoi tam w kuchni letniej, to były te wąskie pasowe wycinanki […]
My mieszkamy blisko miasta i nie było tyle zwyczajów i obyczajów jak, mąż pochodzi zza Żółkwia to już pięć kilometry od miasta no, to były inne zwyczaje. […]

Jak już należałam do Stowarzyszenia Twórców Ludowych zobaczyłam, że twórcy robią wycinanki i ja mówię „O moja babcia też robiła” no i był konkurs właśnie w Lublinie, Muzeum organizowało i dostałam nagrodę i pieniądze i dyplom. O, mówię, to warto robić i dlatego zaczęłam robić wycinanki, bo wiersze to po prostu mi przychodziły, mi się śniły, albo jak pasłam u ciotki krowy to żebym ja nie ganiała krów to pisałam albo mówiłam, wymyślałam bajki, to mi nawracali krowy, a ja sobie siedziałam, albo wiłam wianek z jakiś kwiatów też dla młodszych dzieci prawda, ale byłam takim trochę wyzyskiwaczem, żeby ktoś za mnie coś zrobił. Jak człowiek był sierotą to musiał sobie jakoś radzić. […] ja wiersze zaczęłam pisać właśnie jak mamusia umarła, bo tatuś pierwszy zginął to miałam siedem lat , ale właśnie zaczęłam pisać o matce. Podrzucałam ludziom pod próg, tam sąsiadom albo dzieciom wymyślałam różne bajki. Zresztą i teraz piszę bajki dla dzieci. […]
Nasza wycinanka lubelska to jest jednokolorowa, że po prostu aby ten kolor papieru był. Żeby był papier cienki, żeby można było jakoś zrobić. Na przykład jak robię jakieś zwierzęta, konie w tańcu czy ptaki, czy kota, czy psa no to ja sobie troszeczkę szkicuję, bo wiadomo, że to nie drewno, że dalej mogę nadciąć. Jak natnę papier no to już prawda będzie rozdarte. To już troszeczkę muszę se narysować, ale jak kwiat to ja już sobie wyobrażam jak on sobie wygląda, czy tam jakieś inne rzeczy to po prostu w głowie mam tą wycinankę i wtedy sobie nożyczkami wycinam i czy to będzie kółka, kwadraty, czy jakieś inne drobne rzeczy także się wycina i no ja nie wiem chyba więcej jak tysiąc zrobiłam tych wycinanek.

Jakie rośliny są na wycinankach?
MG: No raczej kwiaty różne. Kwiaty prawda, nawet robiłam motyle i na kwiatku i motyle do dziś mam tylko inaczej robione i moje motyle były nawet na szklankach. Huta za Chełmem są, nie pamiętam jak się nazywa to były jeszcze lata siedemdziesiąte, nie pytając mnie, mam pokażę na szklance moje właśnie motyle. Coś pięknego i wtedy zrobili coś tam pięć tysięcy sztuk, ja tylko dostałam trzy szklanki. […]

Tak se wyobrażam, coś tam se wyobrażę tak samo lubię w wierszu jak wiersz przychodzi do mnie to pisałam nie raz, że albo idę chłopaka podrywać, albo gdzieś tam kogoś spotkam albo w ogóle, albo piszę o kimś starym, że tam idzie i mówi „on tylko by się popatrzył, powspominał” Takie różne humorystyczne. Tak samo w wycinance nie przywiązuję wagi, że to musi być piękne tylko takie jak ja sobie wyobrażam, bo to moje jest, a nie tam, że od kogoś se wzięłam, aha musze takie zrobić jak ktoś robi, nie. Ja czy piszę, czy coś, czy wycinam to musi to być moje w głowie wymyślone. […]
Wycinanki mi się śnią, ale wycinankę wstawać w nocy i wycinać to za długo. To w ogóle by już była cała noc stracona, bo jak wiersz to ile pięć minut i już jest spisany, a wycinankę to trzeba czasem i dwie godziny żeby pomyśleć jak tego. […]
Kiedyś [papier] można było kupić u nas w Stowarzyszeniu Twórców Ludowych, bo z Cepelii sprowadzali i się kupowało arkusze, a w tej chwili nie ma tylko są te zeszyciki. Czasem właśnie można taki cieniutki kupić, że można po prostu wyciąć, a czasem jest tak gruby, że po prostu i nożyczki nie dają rady. Inni wycinają nożycami takimi co się owce obcina i miałam takie nożyce, ale one mi do ręki nie pasowały. Ja zwykłymi nożyczkami to robię, bo mam nożyczki przez kowala ucięte, wyostrzone i już trochę podtępiły się i wolę tymi, a czasem są takie co są do paznokci jeszcze docinam sobie tam jakieś fragmenty. […] To jeszcze Pietrak [kowal] mi przygotował, uciął mi, bo były bardzo długie i właśnie tak mi obrobił i naostrzył i już tyle lat chyba ze trzydzieści lat one są. […] najlepsze są, mam jeszcze inne, ale te mi do ręki bardziej pasują i najfajniej się z nimi robi i można wycinać. Jak kupuję papier, zeszyciki, bo nie można podobno, że przez Internet można zamówić, że będzie tak jak te duże wycinanki, jest taki papier i by pasował, ale teraz takiego papieru nie ma. Papier musi być glansowany, bo żeby się błyszczał no, a zwykły taki szary no to nie ma wyglądu i zresztą tak od razu blednie.
Moje wycinanki to w całej Polsce są, w różnych szkołach, nie tylko w muzeach, a i u ludzi prywatnych także się narobiło. Na żywo robiłam i tak jak zawiozłam na spotkanie to zawsze wracałam bez wycinanek.
[…] najfajniej się robi właśnie w czerwonym i w czarnym. To ten kolor taki wpada w oko, każden lubi chociaż już dawno no będzie kilka lat temu przyjechała Pani z Anglii […] i ona chciała same pomarańczowe, ale u nas nikt pomarańczowej wycinanki nie kupi. Miałam wtedy taki papier u siebie miałam wtedy dwie pomarańczowe, ale ona wzięła, miałam wtedy piętnaście, ona wzięła wszystkie kolory. Ona mówi, że jak żyje takiego cudu nie widziała, bo ja takiej samej wycinanki nie robię, ja nie pamiętam. Zresztą w Toruniu był konkurs się robiło trzy wycinanki jednakowe to tyle papieru, bo każde nacięcie trzeba było liczyć, a to niemożliwe. […] każde nacięcie jak mamy wycinankę to każden ząbek liczyć i w drugiej tyle samo ząbków musi być. […] nie ma dwóch takich samych i już powiedziałam, że nigdy trzech jednakowych nie będę robić, bo to niemożliwe. Każde nacięcie, no więcej nie może być, bo później jury liczy […]
[Zielony papier] tylko do roślinnych raczej, bo liście prawda, drzewo może być czy tam coś, a ptaków nie ma zielonych. To trzeba też myśleć o przyrodzie, co może być w tym kolorze.
[…] jest przedszkole co jest koło cmentarza […] to Pani dyrektor zamówiła wycinanki i zaniosłam, kupiła to cały jest po schodach jak się idzie to są wycinanki moje prawda ozdobione przedszkole z dziesięć lat tam są. Także kupują wycinanki i też zielonych raczej nie. Może być brąz, może być zieleń, może być czerwień, jeszcze względnie niebieska, ale raczej każden chce czarną żeby była czarna, bo dlaczego. Czarna nie pełznie, tak. Czerwień trochę pełznie. Ja byłam na spotkaniu za Chełmem […] przychodzę hmm czy ja tutaj byłam w Klubie Rolnika, bo to był Klub Rolnika, wisi moja wycinanka. A ta Pani mówi tak „Patrzy Pani czy ta Pani u nas była, ale to było pięć lat czy siedem lat temu” mówi „ dlatego Pani wycinanka tu jest”.
No ja robię psy, koty i konie. Konie to w tańcu robiłam i większe konie i mniejsze także […] Ano tak mi fajnie wychodzi, bo jak robi się okrągłą wycinankę no to w kwadracie nie może być tylko zawsze konie są w koło. […] Ja w kwadracie też robię, o tutaj są w kwadracie [Pani pokazuje wycinanki] tu są na przykład zające w kwadracie, ale już prawda co innego to już raczej okrągłe. Jaka myśl jest, aha to taką zrobię. […]
Wycinanki to ja nie słyszałam kiedyś żeby mężczyźni robili. Robił Pietrak wycinanki, ale tak raczej kobiety robiły, mężczyźni nie robią wycinanek, bo nie wiem dlaczego, po prostu nie interesują się. Mężczyźni haftują to tak, to wiem. Robią frywolitki, takie koronki. […]
[…] Trudno mi odpowiedzieć czy na okazje babcia robiła, bo ja byłam za mała. Po prostu tym się nie interesowałam. […] żeby tak specjalnie komuś po prostu nie pamiętam, za mała byłam żeby pamiętać czy babcia na okazję robiła wycinankę. Tylko po prostu tu babciu zrób mi wycinankę. No to tam babcia wymyślała jakiegoś tam kota, rysowała, później tam po mału wycinała „Zaraz, zaraz” bo babcia miała już osiemdziesiąt lat. Troszkę więcej jak ja w tej chwili. […] na przykład jak sie chciało komuś podarować, czy tam szkoła zamówiła jakieś wycinanki żeby zrobić , czy na pokazy żeby pójść tam do szkoły, czy do przedszkola. To wtedy się robiło żeby pokazać. Szło się z wycinanką taką zrobioną i tam się na miejscu robiło jeszcze. […]
[…] w szkole bardzo dużo uczyłam i w przedszkolu, ale mam sąsiada , który miał siedem lat, dopiero zaczął do pierwszej klasy chodzić, teraz już chodzi do gimnazjum, tak teraz już musi ostatni rok do gimnazjum . To go nauczyłam wycinać, to on w szkole uczył dzieci wycinać. Jak mnie z daleka zobaczył to „ Moja Pani Gleniowa idzie, ona mnie wszystko nauczy!” […] ja go Pawła tak lubię i on mnie lubi […]
Wycinanka
Z radia muzyka płynie radośnie serce bije
Leży papier na stole czuję że ja żyję
Biorę papier odruchowo składam go raz i drugi
Nożyczki leżą obok i nagle coś wychodzi
I tak często powstają wycinanki niezaplanowane
Są tak piękne i jak dziecko kochane
Maria Gleń

Ja wszystkie kocham wycinanki dlatego, że po prostu jak ja wymyślam to, do każdej wycinanki daję kawałeczek serca swojego, tak samo, jak do wiersza.