Hafciarstwo i koronkarstwo

Polska,

Marcinkowice

  • [Kobieta stoi na swoim stoisku z tradycyjnym rękodziełem.]

Pani Magdalena zajmuje się koronkarstwem oraz haftem. Specjalizuje się w koronce klockowej wykonywanej według tradycji zakopiańskiej oraz w hafcie lachowskich. Jej babcia zajmowała się koronkarstwem klockowym, jednak nie zdążyła przekazać umiejętności wnuczce. Pani Magdalena nauczyła się tej sztuki od twórczyń z Bobowej. Wykonuje serwety, obrusy, bieżniki, kołnierze, mankiety oraz tradycyjne gorsety i bluzki lachowskie. Rekonstruuje także wzory koronek, które tworzone były w szkole koronkarskiej założonej w Zakopanem przez Helenę Modrzejewską. Jest laureatką nagród w Ogólnopolskim Konkursie Koronki Klockowej i Konkursie Twórczości Ludowej w Bukowinie Tatrzańskiej. Członkini Stowarzyszenia Twórców Ludowych, Stowarzyszenia Lachów Sądeckich, Fundacji Sądeckiej oraz Małopolskiego Szlaku Tradycji. Otrzymała nagrodę „Zasłużony dla Kultury Polskiej”, srebrny krzyż zasług Prezydenta RP.



    For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.
    Wyrażam zgodę

    Fragment rozmowy z panią Magdaleną Cięciwą (MC). Wywiad został przeprowadzony w Marcinkowicach, pow. nowosądecki, woj. małopolskie, przez Agatę Turczyn w dniu 26 lutego 2018 roku w ramach projektu Letnia Szkoła Koronkarstwa.

    Czy mogłaby się Pani przedstawić i powiedzieć, skąd pochodzi?

    MC: Magdalena Cięciwa, Marcinkowice koło Nowego Sącza, region Beskidu Sądeckiego, Lachy Sądeckie, region bardzo bogaty w tradycje, w przekazywanie tradycji. Z resztą z takiej rodziny pochodzę. Pochodzę z rodziny o takich tradycjach, które były przekazane, przekazywane w sposób bardzo autentyczny i taki prawdziwy, i po prostu tak musiało być.

    Od czego zaczęło się Pani zainteresowanie twórczością ludową?

    MS: Przygoda w ogóle z twórczością, to myślę, że już ten dom dał mi przygodę, bo w domu było i pielęgnowanie tradycji i różnych, obrzędowość ta taka świąteczna, strojenie domu, podłaźniczki, robienie świata z opłatka. No, to już było, prawda? Oprócz tego moja mama była krawcową i w tym domu to rękodzieło było jakby zawsze, ponieważ szyła kożuchy, stroje ludowe, a my jako dzieci, no, pomagałyśmy jej. I powiem szczerze, że nie tylko ja w tym domu się tym zajmowałam, bo też i moje siostry. Cały czas haftowałyśmy, musiałyśmy podszywać, no, no, jakby wyrosłyśmy z tym. Moja babcia zajmowała się koronką klockową, ale ona mnie tego nie zdążyła nauczyć. Nauczyłam się tego rękodzieła, które dzisiaj chcę Wam zaprezentować, właśnie tej koronki klockowej, nauczyłam się od dwóch pań. I można powiedzieć, że był to krótki kurs, ale bardzo dużo mi dał, ponieważ miałam już takie swoje zaplecze. […] To były dwie panie, koronczarki, rodem z Bobowej. One mnie nauczyły, z tym że nauczyłam się, tak jak mówię, podstawy, o warsztat musiałam sobie zadbać, bo niestety, koronka klockowa należy do ginących zawodów i tak jak nici, nici też nie kupimy w każdej pasmanterii, nie kupimy klocków, o wszystko musimy zadbać i też problem w tym rękodziele jest z projektowaniem, ze wzornictwem.

    Mówi Pani, że wykonuje koronkę klockową zakopiańską, co to znaczy?

    MS: Ja się specjalizuję w koronce klockowej i w takim stylu zakopiańskim. Skąd się to wzięło tak u mnie. Właśnie przebywałam na festiwalu, na różne festiwale na Podhalu, uczestniczę w tych różnych festiwalach. I w Bukowinie Tatrzańskiej, i w Zakopanym, w Kościelisku prowadziłam warsztaty. I będąc w Zakopanym na festiwalu, demonstrowałam rękodzieło. Pokazywałam całą tą technikę i podchodzi do mnie pewne małżeństwo z Poznania. I kiedy właśnie wyplatałam koronkę, ta pani podchodzi i mówi „o, Boże, nareszcie widzę, jak to się robi!” I z takim zachwytem, z jakim ona się zachwyciła, ja z takim zachwytem starałam jej się to wszystko przekazać. I opowiadałam. Opowiedziałam całą historię koronki, omówiłam wzornictwo. I wtedy ta pani, jakby, jakbym poczuła się, potem z perspektywy czasu, jakby zdała ten test, właśnie mi się przyznała, że jakiś czas temu kupiła dom w Zakopanym i na strychu jest skrzynia pełna wzorów i chciałaby ofiarować komuś, kto będzie to robił, żeby to nie zaginęło. I tym sposobem stałam się właścicielką autentycznych wzorów zakopiańskich. Tutaj na przykład jeden z nich pokazuję. Tutaj mamy rok tysiąc dziewięćset dwanaście. I tak się zaczęło, zaczęło, że już ten styl zakopiański został ze mną, zaczęłam też współpracować z Muzeum Tatrzańskim, poznałam też osoby, które robiły koronkę i miały stare koronki na przykład i one mi przynosiły koronkę, więc widziałam wzór, mogłam odtworzyć na podstawie koronki wzór. Czyli odwrotna sytuacja. I tak ten styl, zostanę przy tym stylu na pewno.

    A skąd wzięła się koronka w Zakopanem?

    MS: Wielką mentorką tej koronki zakopiańskiej była Helena Modrzejewska, która jakby, ja czuję też taką jej, że opiekę jakąś chyba, że jakby to do mnie wraca. Te koronki, te wzory, które mam, to są właśnie dzięki niej, bo ona założyła szkołę w Zakopanym. Sprowadziła pierwszych nauczycieli z Wiednia. […] Zachwyciła się tymi zdolnościami manualnymi tych ludzi. I najpierw w Zakopanym została stworzona szkoła dla mężczyzn i tam uczono snycerki bodajże. A w tysiąc osiemset osiemdziesiątym trzecim roku w maju Helena Modrzejewska rozpoczęła szkołę żeńską, dla kobiet, dla dziewczyn. I w pierwszej kolejności przyjmowano do tej szkoły okoliczne mieszkanki, czyli Zakopane, Poronin, Kościelisko, a nauczycieli sprowadziła z Wiednia. I te wzornictwo jest troszeczkę inne, takie bardziej kwiaty, no i tak to się zaczęło. Kłosowski z kolei jak projektował, to właśnie chodził po Zakopanym, zachwycał się już góralszczyzną, zachwycał się zdobnictwem domów i przenosił to na wzory, na projekty. Zawsze konsultował, tam pisze wyraźnie, że konsultował, pytał się tych koronczarek, czy to jest do zrobienia

    Co jest potrzebne do wykonania koronki klockowej?

    MS: I jak wygląda warsztat. Koronka klockowa, czyli mamy klocki. Cały czas dotykam klocków, nie nici. Klocki, klocki są toczone przez takiego starszego pana, bo można dotknąć, takie właśnie pod rękę. Bo ja lubię ten kształt, te dwa wzorki to są takie moje. I właśnie tego nie kupimy. Właśnie trzeba zadbać sobie, gdzieś postarać się, żeby ktoś to zrobił. Nici lniane. I tutaj mamy nici, to są nici specjalne do koronki klockowej. Mogą być, tutaj mamy nici bielone, mogą być też nici szare. Można robić jedwabiem, można stosować nici bawełniane, ale raczej takie cienkie. Musi to być nitka bardzo równo sprzędziona. Ponieważ zaraz wyjdzie, wyjdzie taka skaza jakby. Wałek. Tutaj mamy taki duży wałek, ponieważ na tym dużym wałku robię duże koronki. Żeby jak najmniej łączyć, bo wtedy… Ja na przykład widzę łączenie i mnie by to denerwowało w koronce. Więc te duże koronki na tym dużym wałku. To jest uszyty taki jakby śpiwór, może na tym małym Wam pokażę. Taki uszyty śpiwór. I w środku jest siano albo trot. Siano albo trot. Ja jeszcze czasem daję, dołożyłam sobie wióra, też się sprawdzają, jak się mszy domy z bali. To, to też tutaj dajemy. I pełno szpilek. Szpilki, szpilki. Szydełko, ale szydełko tylko na podciąganie nitki, tak zwane zahaftowywanie, zaraz pokażę, kiedy mi to będzie potrzebne. No i jeszcze, pod wałek, pod taki mały wałek, taka, taka jakby podstawka, żeby ten wałek mi się nie ruszał. […] Czyli nici, klocki i wałek. Wzór. Pod wzór podpinam sobie tekturkę, żeby mi się po prostu łatwiej robiło, tekturka jest tylko na jeden raz, ponieważ już jak jest ta dziurka po szpilce, to już nie trzyma mi tak bardzo pracy.

    […]

    MS: I tą koronkę, którą ja Wam dzisiaj zaprezentuję, będzie to koronka małoparkowa. Czyli koronka małoparkowa, inaczej tasiemkowa, paskowa, zależy jaki region. Czyli wzór, tutaj można zobaczyć, wzór wije się paskiem. Proszę zobaczyć. I do wyplatania takiej koronki potrzebuję siedem parek, czyli czternaście klocków. I to jest jeden rodzaj koronki. I jest drugi rodzaj koronki, koronka wieloparkowa. I ona się zaczyna od czterdziestu do trzystu w koronce belgijskiej. Oczywiście wzór nie wije się paskiem, tylko to jest tak zwana koronka jednolita.

    A jak tworzy się koronkę klockową?

    MS: Jak się to wyplata. Cały czas mam w jednej ręce dwa klocki i w drugiej ręce dwa klocki. I, tutaj muszę sobie przygotować. Właśnie teraz zahaftuję, czyli wyciągam szpilkę i tylko szydełkiem podciągam sobie nitkę. O, i już teraz pracujemy. I właśnie teraz będę wyplatać. Czyli z prawej ręki klocki przejdą do lewej, z lewej do prawej. Bardzo często mam pytanie, czy ja znaczę klocki. Nie znaczę, bo by mi to nic nie dało. Cały czas patrzę na wzór i takimi trzema ruchami wymieniam. Z jednej ręki do drugiej. Bardzo duże znaczenie ma tu kolejność nici. Proszę mi wierzyć, że ja cały czas patrzę, jak dobieram klocki, nie biorę tego na byle jak. Tutaj nigdzie nie ma błędu. Proszę sobie zobaczyć. Jak jest ,nitka jedna zaczęła się tu, to ona do samego końca będzie ta sama na zewnątrz. Można sprawdzać. Z tym że, jak już tak dobiorę to, to te ręce, prawda, już pamiętają. I jak przeplotę. Jak wykonam ruchy wszystkimi klockami, wszystkimi czternastoma, biorę szpileczkę i na brzegu tego paska wbijam szpilkę i jakby zahaczam. Szpilki pomagają mi modelować wzór właśnie. No i co. Mamy tu takie swoje zasady, że skręcimy zawsze tylko w lewo, przerobiłam cały pasek, proszę. Doszłam znowu do brzegu, biorę szpileczkę i zahaczam sobie, i znowu wracam się.

    A jakie wzory się wykorzystuje?

    MS: Tutaj właśnie można zobaczyć te koronki małoparkowe, czyli paskowe. I pasek. Pasek to jest to, to jest tak zwane płócienko. Ten wzór nazywa się plaster miodu, podobne. Tutaj mamy pikoty, które są bardzo dekoracyjne, a je się robi… Pokażę tutaj, to się plecie taki warkoczyk, warkoczyk. A tutaj taka, prawda, kropeczka, która daje bardzo dużo, dużo takiego, takiego zdobnictwa. Tutaj też widać. To się robi po prostu w tym warkoczyku tak, że biorę palec, zwijam i zaciągam. I to jest takie maleństwo jakby, ale dodaje bardzo, bardzo dużo, no, bardzo zdobnie potem koronka wygląda. Listki pełne, proszę zobaczyć, przy których jest też bardzo dużo pracy. Tutaj mamy pasek wykonany siekanką, to jest też takie nazewnictwo. […] Tutaj mamy warkoczyk właśnie z tymi pikotkami i girlandka.

    […]

    MS: Tak jak powiedziałam, że Helena Modrzejewska jakby mi bardzo towarzyszy. I ona kiedyś powiedziała coś takiego „Talent rodzi się razem z nami, ale wpływ otoczenia kształtuje go, rozwija lub tłumi”. I ja miałam to szczęście, że to otoczenie mnie rozwinęło, nie stłumiło. I ja taka sama chcę być, więc wiernie brnę cały czas w tą pracę. Przekazuję to rękodzieło, za chwilę o tym też opowiem, żeby to nie zaginęło. Zawsze pokazuję, współpracuję z różnymi instytucjami, właśnie dla dobra tego, ponieważ uważam, że to jest taki nasz patriotyzm dzisiaj. Nieraz to mówię, że ja uważam, że to jest takie przekazywanie, pokazywanie, żeby coś nie zaginęło. I u twórców ludowych widzę patriotyzm.