Zabawkarstwo

Polska,

Trześń

  • Drewniana zabawka Jana Puka przedstawia mężczyznę drącego siekierą pień drzewa.
  • Drewniana ruchoma zabawka - kurka dziobiąca ziarno z miski - stoi na nieokorowanym pniaku. W tle zieleń trawy Błoni pod Zamkiem i letnie błękitne niebo pokryte drobnymi białymi chmurami.

Lasowiacki twórca, pan Jan Puk urodził się w Woli Rusinowskiej, natomiast od ponad 60 lat mieszka w Trześni. To właśnie tam tworzy swoje niecodzienne zabawki. Rzeźbi je w drewnie lipowym i osikowym, a do łączenia elementów nie używa gwoździ. Wiele z jego zabawek posiada specjalne mechanizmy, dzięki którym możemy wprawić je w ruch. Dlatego wśród jego prac znajdziemy dziobiące koguciki, kowala pracującego z młotkiem na kowadle, chłopa młócącego cepem zboże czy ubijającego kapustę w beczce. Oprócz tego pan Jan tworzy też terkotki, grzechotki, gwizdki czy bączki. Pan Puk zajmuje się także poezją (wydał dwa tomiki wierszy) czy dokumentacją lokalnej kultury i historii.



For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.
I Accept

Fragment rozmowy przeprowadzonej w ramach Letniej Szkoły Tradycji. Więcej informacji o Letnich Szkołach Tradycji tutaj.

Jan Puk (JP) ur. W 1940 roku , Trześń
JP: Ja pochodzę z miejscowości Wola Rusinowska, to jest wieś jednoulicówka powstała z kolonizacji józefińskiej. No o to je gmina Majdan Królewski, powiat Kolbuszowa. Stąd jest czterdzieści pięć kilometry do mojej rodzinnej wioski (…) jeżeli chodzi o drewno, pochodzę z terenu lasowiackiego. Lasowiacy byli rzemieślnikami różnych zawodów, ten co dominowało drewno. Kiedy ja w młodości się wychowałem cała wieś była z drewna, tylko jedna chata murowana sprzed jeszcze pierwszej wojny światowej, nieduża. Tak wszystkie domy były z drewna i właśnie byli cieśle, stawiali domy, no i robili bednarze sprzęt gospodarstwa domowego, beczki, wiaderka drewniane, studnie nawet były z drewna. Wszystko dominowało w drewnie. A mój ojciec tys umiał w drewnie robić. Nie rzeźbił, ale robił sprzęt gospodarstwa domowego. Grabie se zrobił, drewniaki robił ludziom na okoliczne wioski przychodzili. I takie to mojego ojca drewniaki, o spody robił i to skóra obijał. To była mojego ojca robota na zimę. Ja do szkoły chodził tyż w drewniakach, całe lato chodziło się boso, łod świętego Wojciecha, to jest dwudziestego trzeciego kwietnia do Wszystkich Świętych. Później chodzili w chodakach trochy, a jak były mrozy to w tych drewniakach skóra to obite było. (…) ja pomagał ojcu jak miałem dziesięć lat, dwanaście rowki robić. No i drewno polubiłem.
Łod początku świata drewno człowiekowi służyło, ja go pokochałem ze mną będzie żyło, będę z niego robił piękne dzieła, oby sztuka ludowa nigdy nie zginęła.
I w szkole robiłem najładniejsze zabawki. Mam list tej Pani to pokażę, jeszcze do dzisiaj mają moje zabawki w szkole różne. Kochałem drewno i robiłem zabawki najładniejsze. Były prace ręczne w szkole, zawsze dwa razy w tygodniu po godzinie. No i ja naprzynosiłem se drewno, nóż, już nożem dobrze władałem chociaż w klasie trzeciej umiłem już żnąć wszystko. No i robiłem takie różne. Wymyślałem se dźwigi, takie różne rzeczy. Bączki śmy robili. Kto ładnie bączka zrobił, to dostał lepsze stopnie. No i tak później wchodziła już nowa cywilizacja, drewno schodziło z pola już widzenia, światło wchodziło do wiosek wszystko, no i (…) już ludzie żarnami nie mieli bo jeździli do młynów, także już zaczęli domu budować z cegieł i wieś się przekształciła ,że nie raz już gdzieś tam się pokaże stary dom zaniedbany, a to wszystko już jest murowane. Kiedy jadę do wsi swojej to już wszystko trudno poznać.
(…) Jeszcze później po służbach chodziłem tutaj, służyłem na Furmanach, Wielowsi, Stalowskiej Budzie, tam w swojej wiosce. Ja pochodzę z wielodzietnej rodziny, było nas ośmioro ja najstarszy. No i te biedne rodziny dzieci wysyłały, przychodzili gospodarze brały do pasienia krów, do pomocy. Ja to na Furmanach byłem w pięćdziesiątym drugim, pięćdziesiątym trzecim, dwa lata (…) i robiłem tak, krowy pasołem i strugałem te różne rzeczy. Później ożeniłem się, (…) zostałem bo mnie tu ludzie mówili, że zostań, polubili se. No i tak później na kolij wstąpiłem no i specjalnie nie robiłem, bo później trzeba było dom budować, robić to. No i później coś we mnie przemówiło i już jak miałem czterdzieści sześć lat, jak pobudowałem budynki gospodarcze, dom wszystko. Coś żeby poszerzyć swoją pasję jak wspominam o wczesnej młodości robiłem zabawki i postanowiłem se coś zrobić takiego, żeby ludzi zaciekawić. Wiatrak. Jeździłem do Kolbuszowej ze trzy razy. Naszkicowałem to wnętrze, no i to była ta moja pierwsza praca w osiemdziesiątym piątym roku. Ten wiatrak co tam stoi, to moja pierwsza praca. (…) robiłem tutaj całą zimę, cztery miesiące to. Taki dziadek stary tu był co w Trześni robił wiatraki, pokazał jak to koło ma chodzić. Uwziąłem się i raz zrobiłem nie działało, bo chodziło mnie o urządzenie, działalność urządzenia było ważne. A jak już to zrobiłem. to redaktor Myjak , kulturą ludową się zajmował, dalej ze mną współpracuje, „to jak Pan potrafisz takie urządzenie zrobić to nikt jeszcze w Polsce tego nikt nie zrobił tak (…) coś trzeba robić, działać. „ (…) Zacąłem Wincentego Kadłubka rzeźbić i raz się nie udał, drugi raz się nie udał, a trzeci już się udał, i teraz w Sandomierzu jest ta kapliczka w Muzeum, tam je trzy kapliczki moje. Bo Muzeum współpracuje ze mną dwadzieścia osiem lat. (…) się od tej kroniki zaczęło, tu jest dziewiętnaście tomów, dwadzieścia tomów. Tu są wpisy całego świata, różnych dostojników. Tu była pierwsza wystawa moja, to już dwadzieścia szczęść lat. To na tej pierwszej wystawie to miałem kapliczkę, jedne, drugą, dużo nie miałem. (…)
To wraz z tym robiłem (…) zabawki. (…) no pomysły ja jak coś wymyślę to czuję, że, dowartościowany się czuję, że coś zrobiłem takiego, że ludzie nie mogą połapać tego co ja robię. Nie chcę małpować. Tylko człowiek jak na przykład pisarz, czy malarz coś namaluje sam, wypracuje to ma takie zadowolenie, satysfakcję, że on to dokonał. (…) To jest tak we wszystkim, że człowiek jak się chce dowartościować, pokazać na co go stać, to on potrafi coś wymyślić, zrobić. Ja jak na kolei pracowałem to czterdzieści lat przeszło to dostawałem nagrody, wyróżnienia to robiły kwietniki różne tam. Klomby, to tam przy nastawniach, a ja wymyślał inny klomb. Każdy „no bo Puka najładniejsze są”. Wymyślałem, no może powtórzyć może lżej, ale jak wymyślałem pierwszą pracę, tak jak to, to później mi lżej już, bo już mam. Tu jeździ do mnie taki fachowiec po zabawki z Monachium, już był trzy razy z Niemiec. To mówi, że całą Europę zbiera zabawki, to mówi, że on takich rzeczy nie spotyka, gada i on by to wszystko chciał zakupić. (…) mówi są rzeczy takie ło fujareczki, pukaweczki, to nagminnie robią wszędzie biją na tysiące tego. No, ale czy takich rzeczy, no wiatraki, to małpują te moje, ale widzę, że piszczą bardzo piszczą nie chcą się obracać, a moje nie piszczą tu trza smalec, smalcem albo woskiem albo łojem dopiero będzie chodził, obracał się. To tys roboty jest sporo, ale skrzydła trza wyżnąć i dlatego mówię, że pomysły, ja mam pomysłów bardzo dużo, teraz mi przychodzą pomysły. Im człowiek starszy tym więcej pomysłów przychodzi. Aby coś wymyślić, no chcę tą kulturę materialną nanieść naszych przodków. To już nie trza pomysłów na to. Tylko jakie studnie były to jest kultura, dokumentacja, jakie studnie. (…) To jak twórczość ludu, a to nie jest twórczość ludowa (rzeźby rzemiosł). Twórczość ludowa to diabły, świątki tylko, więcej nie. To jak Chrystuse Frasobliwe robię nie raz, no to patrzę ,to jeden facet objeździł wszystkie sklepy, bo to nie chce takiego jak w sklepach takie fafulaste, nie podobne do człowieka. Przyszedł, se zamówił u mnie, robiłem, robiłem, u mnie nieraz trzeba rok zamówić. No i jeździł, pilnował zrobiłem mu pięknego Frasobliwego, takiego chciałem i takiego mam. (…)
Zabawki, to z różnego drewna się robi, z różnego. Takie jak to, to je sosna, to jest lipa, a te końce to może być brzoza, może być łolszyna, sosna, a skrzydła ze sosny nie zrobi (skrzydła wiatraczka) (…) bo ma słoje i nie chce się dobrze wyrznąć, musi być lipowe. Dobrze się wyrzyna skrzydło nożem, a sosna się nadaje na takie skrzyneczki i to trzeba ładnie zawiercić i to jest roboty o takiego wiatraczka (…) żeby było silne to dębowe (…) tu jest lipowe, bo jakby ze sosny to robił to wydłubuje się oko, wie Pani nie trzyma (pokazuje rzeźbę) sosna wylatuje spod noża, a lipa się trzyma kupki i dlatego wszystkie rzeźby, widzi Pani, mają twórcy ludowi wszędzie, to są lipowe. Wszystko lipowe jest. (…)
Może by lżej było z gwoździa, ale gwóźdź psuje drewno. Siwieje raz, nie ładnie wychodzi zbite bo być może i szybciej nawet było no i dawniej nasi przodkowie, dziadkowie wszystko robili, domy składali, te łaty przybijali, to wszystko stolarkę, wszystko z drewna. Tylko gwóźdź na kwadrat, (…) wbili trzymało i nie puścił. Kołek nie puścił, a but puści. No teraz dlatego jest taka cywilizacja, kultura, że wszystko na metal przeszło. Pole już zeszło z pola widzenia. No, ale wie Pani staram się nie używać tych gwoździ, bo lepiej trzyma. Najpierw musze se gwoździkiem zbić, sfastrygować jak to mówio. Nanieść to (…) nanoszę tu se gwoździami zbijam, najpierw gwoździe wyrywam, później kołki se wbijam. (…) Kołkiem od razu nie mogę zabić, bo nie utrafię. (…) to też najpierw kapelusz gwoździem zabiję, o tu dwa gwoździe, jednego gwoździa zakleję, jednego wyrwie i zawiercę. No i później jak to zabiję na klej, to drugiego wyrwie, zawiercę. (…) bo od razu nie mogę zawiercić, bo może się nie udać , a tak se gwoździem reguluje to. Wyrwę gwoździa, a kołka łobcęgami nie wyrwie jak już zabiję, koniec. Gwoździa wyrwie, a kołka nie wyrwie, bo się zaraz urwie. (…)
Ta zabawka o na tym polega, to niby pokazuje się w szkole dzieciom jak byli cieśla dawniej, (…) i zabawka do tego i bawić się można. Służy na dwa razy. (…) To jest bardzo precyzyjne, takie rzeczy się robi dwa dni, o po dziesięć po dwanaście godzin. Dwa dni nad jednym trza siedzieć, nie zrobi, i to musi zadziałać. (…) jeżeli to nie zadziała jak trzeba, to je właśnie trudne ustawienie tego. Uszy trza dokleić ładnie o, tu jest wszystko to jest dębowe, z dębiny. (…) Zabawki składają się z kilku elementów, (…) a jeszcze ta rzegotka z kamykami (…) to są naszych dziadków zabawki, (…)
Bączki pamiętam, bączki śmy robili, trochę inne te bączki były, inne takie z ławeczki, wiatraczki, trochę inne. Ja tu udoskonalam z dzieciństwa, koładki, (…) ptaszków się nie robiło przeważnie, przeważnie bączki robiły co łatwiejsze dla dzieci (…) teraz przekształciłem się na co innego, wie Pani technika idzie do przodu i musze udoskonalić. O dźwigi śmy robili w szkole, (…) to żeśmy gwoździami nawet zbijali , a ja teraz kołeczkami (…) to można z kilku elementów zabawki robić, to nie jest takie, że to tylko lipa musi być. (…) ja wymyślam dużo zabawek, te ptaszki, ja wymyślam. Baba jagę żem naniósł, diabła żem naniósł ruchomego to jest mój wymysł już.
(…) No robiłem tam dla siebie, moje rodzeństwo tam czasem lubiło się zabawić. Żebym ja specjalnie robił to nie, tyle że lubiłem robić. Poszedłem tam do mojego kolegi. Tys ojciec robił mu wiatrak taki ładny. Wiatrak, wiatraczek, czy samolot mu ojciec robił, bo ojcowie dzieciom nie kupywali na targach tylko robili dla dzieci zabawki we własnym zakresie. Jak ktoś potrafił coś zrobić. To łojciec dziecku zrobił, czy taką zabawkę, czy taką, czy taką, a ja gdzieś podpatrywał i mnie się to podobało. I też tak myślał, czy ja bym to nie zrobił, no jak to. Mój łojciec też potrafił zrobić, ale też się zajmował drewniakami (…) w polu, rolnictwem. To tak żeby na sprzedaż to nie, nikt nie sprzedawał tylko robił dziecku swojemu. Nikt nie chodził na jarmark kupować tego (…) ludzie nie mieli pieniędzy. Na jarmarku, no były w Majdanie, ale tyż przeważnie zabawek nie widziałem, tylko widziałem sprzęt gospodarstwa domowego wozy różne, kółka do wozu no wszystko, ale jeszcze zabawkami tak bardzo się ludzie nie interesowali. Bo robili dla dzieci sobie każdy we własnym zakresie jak kto potrafił. Nie wszyscy potrafili. (…) kolega koledze dał się pobawić. Jak ja bym poszedł do kolegi, bo kolega tam miał tych zabawek, bo mu ojciec zrobił, to tyż bawiliśmy się . Tak jakby do mnie przyszły ktoś dzieci, czy do moich dzieci tyż tam robiłem do szkoły to tyż się przyszły i bawiły. (…) z drewna wszystko drewniane, żadnych metalów nikt nie używał.
(…) ruchome dlatego ta ciekawość brała. To tyż ja wymyślił babajagę żeby tańczyła. Dlatego mówię na początku, dla mnie jak coś ciekawego jak coś wymyślę. Tu można na wszystkie sposoby myśleć żeby było ruchome, (…) tu się nie da nic ocyganić tylko tak jak było tak musi być. (…) Jeżeli chodzi o takie fantastyczne opowieści lubię sceny robić, lubię sceny z życia. (…) kwiaty robię, liczydła, żarna jak kobieta miele . To jest kultura materialna, duch naszych przodków. (…)
Do niektórych rzeźbów wiersze układam.
(…) a ja wszystkie zabawki lubię, wszystko to co robię to ja lubię. (…) o gwizdki, o widzi Pani takie, krzywe, z lasu chodzę , krzywe gwiazdeczki (…) Na gwizdki to chodzę tam do lasu dwa kilometry. Takie z dzikich lasów, a tak to kupuję. Lipę to kupuję, przywożą mi. (…) Wszystkiego po trochu, a najwięcej to tera wiatraczki, bo na wiatraczki mam tera zamówienia (…) ja robie dwa trzy z góry i potem co inne co inne, bo jeżeliby sto tego zrobił to ja bym czego innego nie zrobił. Jedno to jest monotonność, to się uprzykrzy. (…) no jakby zrobił sto to i sto by poszło i by zarobił i by nic bym nie miał (…) a tak to mam, bo to lubię.
(…) a to są kroniki, wpisy, z całego świata. (…) to była druga kronika już poszła. (pierwsza kronika jest z ’87 roku) pierwszy dyplom, a tera mam ponad dwieście dyplomów. (…) a tu jest XIX, a tera mam XX. (…) miałem wystawy w Niemczech, Złoty Krzyż dostałem od Prezydenta Rzeczypospolitej (…)
(…) Mam drugi warsztat jeszcze tam w pokoju, wieczorowy, robię tam kiedy jest zimno.
(…) Noże kupuje w Starachowicach, nigdzie nożów ni ma tylko są w Starachowicach do rzeźbienia. W całej Polsce nie kupi nożów, nigdzie. (…) A specjalne, do drewna, łon gdzieś sprowadza zza granicy. U nas w Polsce nie produkują noży, do chleba tylko, do drewna ni ma. Albo robi w zakładzie, ktoś zrobi w Stalowej Woli , (…) to trzeba żeby nóż chwycił się drewna, o jak się czepia.
(…) trzeba wiedzieć jak się robi gwizdki. (…) nie będzie gwizdał jak krócej i dłużej tylko musi być tak jak to jest. (Pan Jan pokazuje na maszynie) ile się drzewa marnuje, gałęzi po lesie, a tam są pieniądze. Kiedyś chodziłem cały miesiąc robiłem dwa tysiące gwizdków przez miesiąc. I po trzy złotych i już są pieniądze, a mówią, że nie ma pieniędzy, bezrobocie. Artysta musi myśleć gdzie pieniądze są i nic się nie zmarnuje. Przecież to idzie na zmarnowanie, gałęzi pełno po lesie leży. (…) No tu nawiercę to czasem i za dnia to tysiąc przewierci, to moment, a to w sośnie. Tylko najgorzej do lasu pójść. Ja w torbach to przywożę, cztery torby i jadę na osiem godzin po lasach. Pięć, dwa kilometry chodzę. (…) gwizdki po szpitalach rozwożę dzieciom. Na pojemność płuc (…) lekarze mi każą przywozić do dzieci. (…) gwizdki dają pojemność płuc, to w gazetach piszą: pukowe gwizdki dają pojemność płuc, dzieci są zdrowsze (…)
Trza mieć przyrządy, dłutka takie różne, kliszcze, różnych dłutków trzeba mieć. (…) nieraz drzewo za rzadkie nie będzie gwizdało, to jest imadło, a to kółko do czyszczenia (…) ja muszę wypróbować. Jedna Pani bierze ode mnie gwizdków tysiąc, dwa tysiące do Krakowa zawsze, dwa razy przyjeżdża. To mówi, że łod jednego faceta brała gwizdki, to pół wyrzuciła, bo ludzie nie próbują. Nabije i wio i wio i wio i wio, też maszyną to robił, a mojego ani jednego nie wyrzuciła. Tak pięknie gwizdają. To ja mówię, że ja musze wypróbować, zakleić, ładnie go jeszcze obrobić, ja musze robotę odstawić. I dlatego już poodganiałem tych handlarzy dużo (…) wyczyszczę, wyczyszczę już tera nie będę gwizdał, już go nie będę paprał. (…) a siekirek też trzeba, takie malutkie siekirki, ale rąbią! (…) to jest wyżynarka, na miejscu wyżnie. Kółko do ostrzenia, piłecke skupiłem. (…) to są proste zabawki, wymyślić można cuda.
I: A z ruchomych, które Pan najbardziej lubi robić?
JP: A to te ruchome co się piłą żnie, stolarzów to jest ciekawe, lubię to robić (…)
I: Malował Pan kiedyś te zabawki?
JP: Nie raz jestem zmuszony zamalować, jak mówię że po powodzi niektóre pomalowałem bo były brudne. (…) szkoda mnie wyrzucić było. Jak jest niemalowane to ma lepszą wartość, bo widać drewno piękne, a jak zamalować to można drewno siwe. Pruchno nie raz, sęka zamaluje i nie widać. A to musi być czyste, a to ja napuszczam to żeby się nie brudziło Kaponem, to jest napuszczane żeby zmyć wodą, a to ja napuszczam, drewno konserwuję. (…)
I: Czy ma Pan jakiegoś ucznia
JP: Nie nikt nie chce patrzeć