Hafciarstwo i koronkarstwo, Plastyka obrzędowa

Polska,

Bielowice

  • [Kobieta stoi na swoim stoisku z tradycyjnym rękodziełem.]

Twórczością ludową pani Elżbieta zajmuje się od dziecka, wychowywała się w rodzinie twórców ludowych. Wiedzę przekazała babcia, Marianna Pacan oraz mama, Stefania Pokora, córka Marianny. Zajmuje się plastyką obrzędową, haftem i koronką oraz wycinanką opoczyńską. Wykonuje pająki ze słomy, grochu i łubinu, pisanki opoczyńskie techniką batikową, ręczniki, bieżniki oraz serwetki. Posiada wiele dyplomów, a najważniejszym jak sama mówi jest dyplom zdobyty za I miejsce w Ogólnopolskim Konkursie na pisanki, palmy wielkanocne z 1987 r. w Lublinie. Pani Elżbieta należy do Stowarzyszenia Twórców Ludowych.



    For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.
    I Accept

    Fragmenty rozmowy z panią Elżbietą Pokorą-Domańską (EPD) i z jej mamą panią Stefanią Pokorą (SP). Wywiad został przeprowadzony w miejscowości Bielowice, powiat opoczyński, przez Bartłomieja Drozda (BD) w dniu 6 października 2015 roku, w ramach projektu Letnia Szkoła Robienia Pająków.

    EPD: Nazywam się Elżbieta Pokora-Domańska. W chwili obecnej mieszkam w Opocznie, ale wychowałam się i urodziłam na wsi. Jest to taka miejscowość opodal... nieopodal Opoczna. Miejscowość ta nazywa się Bielowice.
    I: I który to był rok? Który rok urodzenia?
    EPD: W 1969 roku.
    I: Mhm. I Bielowice to powiat?
    EPD: Opoczyński. To jest powiat opoczyński. I właśnie ja jestem twórcą ludowym z regionu opoczyńskiego. […] Od małego wychowywałam się na wsi. No w takiej właśnie rodzinie twórców ludowych. No i cały czas kontynuuje to.
    I: Gdzie nauczyła się Pani robić pająki.
    EPD: Pająki nauczyła mnie robić moja mama, bo moja mama właśnie robiła pająki. Babcia właściwie jest taką... Zapoczątkowała naszą rodzinę... Ale babcia nie robiła pająków, a mama właśnie robiła pająki. No i pająki robi się ze słomy, z grochu. Właśnie u nas takie pająki się robiło.
    I: A od kiedy się Pani tym zajmuje?
    EPD: Od dziecka. Tego to nie pamiętam. […] Ja się nigdy nie uczyłam... Żeby uczyć się. Potem widziałam jak moja mama robi i jak mama robiła... no to tyle, że widziałam. I to już wystarczyło, żebym ja potrafiła robić. […]No jak czasami na jakiś konkursach są pająki, bo wiadomo, że jak bierzemy udział w konkursach, to tych pająków jest bardzo dużo, bo to każdy w rodzinie robi troszeczkę inaczej, no to coś tam można podpatrzeć. Ale my się trzymamy już swoich pająków, które robiła mama i takie już mamy swoje, że nikt takich nie robi. Każdy ma innego pająka. Nawet jak... Nie powtarzają się. Na konkursie, jak dajemy na konkurs pająki, to nie ma dwóch takich jednakowych. Każdy ma w sobie jakieś te inne elementy, inaczej robiony, no i każdy jest inny.
    I: Czyli mama przekazała Pani, czy jeszcze siostrom?
    EPD: No siostra też robi pająki. No to siostra raczej bardziej to uczyłam się ode mnie, bo... No mniej już robi, ale robi. Też daje na konkurs. Jak jest potrzeba, to właśnie... te konkursy tak zachęcają do robienia pająków. Bo tak częściej robić, to raczej niechętna jest. A ja jestem... Bardzo lubię robić właśnie te pająki. I cały czas, to... jak mam jakąś przerwę... no bo wiadomo, jest Wielkanoc to robię coś innego. Piszę pisanki, robię palmy. Na Boże Narodzenie robię ozdoby choinkowe, ale właśnie pająki jak u nas dawniej to u nas robiło się jako ozdobę na Wielkanoc i na Boże Narodzenie. I dlatego ja wykonuję tego pająka cały rok. Cały rok. Bo teraz bardzo często jak jeżdżę po tych różnych jarmarkach, kiermaszach, no to bardzo często ludzie sobie teraz ozdabiają takie... nawet czy mieszkania, czy kupują jakieś takie domki ozdabiają sobie... typowo na ludowo. I chcą właśnie ten element... tego pająka, bo to jednak jest taki... to jest no taki stary element, że to starodawny. I ten pająk przy suficie musi być. Musi być.
    I: A czym charakteryzuje się pająk z tego regionu?
    EPD: No u nas pająki robi się ze słomy. No słomka jest... Jest ze słomy, z grochu, tak jak tutaj mam te pająki na kole, bo to z grochu, czy z takiego łubinu robimy pająki właśnie montując te sznury, które wcześniej trzeba nawlec, no nie? Te ziarenka na tym kole. No to mamy takie dwa rodzaje pająków. Ale jeszcze się robiło dawniej pająki z wełny, ale teraz wełny już nie ma. Takie właśnie były wełniane. Ale te są trwalsze pająki, bo tu jest bibułka, no i wiadomo, że na dłużej jest. A wełna, no to wiadomo jakieś tam mole weszły w wełnę, prawda? No, a tu jest takie no na dłużej, na dłużej wystarczy.
    I: To są te różne rodzaje pająków. […] One mają jakieś nazwy specjalne?
    EPD: To znaczy, to... pająki. No na przykład ze słomy, no to u nas się zawsze mówiło, że jak jest pająk... Robili dawniej duże pająki. No to pająki, mówiło się, jak były cz... na przykład sześć takich słomek tu w szerokości, to mówili pająk na sześć słomek. Ten tutaj zaczęty, który mam, to jest pająk na dw... cztery słomki. Albo jak tutaj teraz robię takie mniejsze pajączki, no to na dwie słomki, albo tu jest o! Na jedną słomkę. Ale to się u nas nazywa koszyczek. To jest koszyczek. W ogóle cały pająk ze słomy składa się z takich koszyczków. Tylko nie robi się każdego osobno. Tylko właśnie robi się podstawę. Dopiero później układa te wszystkie słomki w taką szachownicę. Robimy później o... po dwie słomeczki. To się nazywają krokiewki. To jest krokieweczka i te krokiewki później na samym czubku łączymy jeszcze słomką i następną taką szachownicę układamy, aż do końca. Aż zostanie nam cztery słomki w jedno. I później żeby wykonać tego pająka w całości. No to tak... Jedną stronę zrobimy, bo to wyjdzie połowa, a później odwracamy i robimy drugą połowę. I w ten sposób do góry. Ale co niektórzy robili też... mordowali się, bo zaczynali pająka od dołu, na dwie te słomeczki i mordowali się i robili tego pająka do... od góry, ale to jest sposób, że to ułatwić, prawda? Bo niektórzy nie potrafią robić. No to jak nie potrafią, no to wiadomo, ale mnie mama nauczyła, że to tak się robi i jest później efekt piękny. No to są te pająki ze słomy. No jeszcze mamy te pająki... A! Żeby ozdobić, bo to jeszcze trzeba ozdobić tego pająka, bo nie wystarczy tylko słoma i ten szkielecik ten, tylko robimy do tego jeszcze kwiatuszki. Kwiatuszki to są takie bibułowe. Z kółeczek się składają. Każdy taki kwiatuszek ma dwanaście kółeczek. Dwanaście kółeczek i wtedy pojedynczo te kółeczka nawlekamy na nitkę i układamy palcami. Każdy po kolei. To nie ma, że szybciutko zrobimy takiego kwiatuszka, bo każdy sobie myśli włożymy dwanaście tych płateczków i już mam kwiatuszka. A tu nie. Tu trzeba po kolei, każdy płateczek układać paluszkami, żeby on się ułożył na taką ładną różyczkę. I te kwiatuszki robimy różnokolorowe. No każdy sobie po swojemu, no. Można zrobić różnokolorowy pająk. Można też zrobić, że boki inne i środki inne, tak jak przy większych pająkach, no nie? Bo przy takich malutkich pajączkach, to ja teraz robię te malutkie pajączki, bo one są bardzo ładne jako ozdoba na choinkę. Na choinkę, czy taki malutki element, nawet dla dziecka, jak gdzieś mają w wózeczkach, żeby mieli, miały taką... o kolorowe coś, żeby oczkami już coś widzieć kolory. No i jeszcze mówię... Robimy te pająki z grochu. Ale z grochu, no to musimy sobie najpierw przygotować takie koło. Tak jak tam mam taki mały ten pajączek. Owijamy to zieloną to bibułką, taką... tniemy tą bibułkę w trawkę, owijamy i później namoczyć trzeba groch... No ja robię teraz z łubinu. Moczymy. I jak jest miękki, no to nawlekamy go na niteczkę. Tutaj jest... No już mam nawleczone. I wtedy czekamy, aż trochę podeschnie, żeby te... żeby je założyć na to koło. Nawlekamy i te sznury właśnie już mamy gotowe, nawleczone, takie falbaneczki, to wtedy dorabiamy kwiatki. No kwiatki mogą być takie, jak tutaj widać przy tym pająku, nazywane są u nas kręcone kwiatki. To też wycina sie takie kółeczko z bibułki. Nacina na dwanaście części i każde przekręca palcami. Przekręca... jak to mówią jak cukierki. To są papierki od cukierków. Przekręca się i takich dwanaście kółeczek. Układa się takiego kwiatka i to jest właśnie kwiatek do tego pająka. I tu jest jeszcze jak tu widać jest jeszcze taki brzuch dodatkowo. Jest to pająk z brzuchem, bo może być pająk z brzuchem, a może być bez brzucha. Może być tylko w środku ten długi, ten... co jest na sznur, tam do dołu zwisający, ten co czerwony ma taki kwiatek i wtedy niepotrzebny jest brzuch. Ale... dawniej właśnie robili pająki z brzuchem. I takie właśnie robimy te kręcone, albo też robimy jeżyki. Bo dawniej... tylko, że jeżyki już są pracochłonne. Też robi się, nacina się to kółeczko na dwanaście tych płateczków i na takim patyczku, własnoręcznie przez siebie zrobionym, robi się kolce. I później łączy się tych właśnie dwanaście płateczków z kosz... z tymi kolcami w jeden właśnie taki kwiatek. I są jeżyki.
    I: A te pająki z brzuchem? Dlaczego się mówiło, że z brzuchem? Czy to miało jakieś znaczenie?
    SP: Bogatszy, bogatszy taki z brzuchem.
    EPD: Mama podpowiada. Tak, no. Taki bogatszy jest. Pełniejszy, pełniejszy. A tak jak robię właśnie ten mniejszy pajączek bez brzucha, no to jest taki delikatniejszy, skromniejszy. A ten z brzuchem był... bo to pająk zawsze wisi przy suficie. Zawsze na niego się patrzy od dołu. I jak się... Bo to się się patrzy z boku. Tylko zawsze oni wisi jak to belkach były no... w tych chałupach, no nie? No to patrzyło się zawsze od dołu i on wtedy był taki piękny, taki wypełniony od dołu.
    I: Czyli jest z brzuchem, może być... prosty.
    EPD: I może być taki prosty, bez brzucha.
    I: Z falbanką po bokach.
    EPD: Tak. No te falbaneczki to obowiązkowo. To wszędzie. No to u nas my mamy taki styl, że że to właśnie są te falbaneczki i te kwiatki. Na tym kole, co jest przy drucie. Znaczy przy tym drucie są te kwiatki i zwisające się jeszcze kwiatki do dołu.
    I: Wcześniej Pani powiedziała, że kiedyś się robiło duże pająki?
    EPD: No tak. […]No jak mama kiedyś opowiadała, że nawet... Bo to nie jedna robiła. Nie jedna. Ich więcej zbierało się i robili, no... nie wiem, czy mieli więcej czasu, ale robili nawet na dwanaście słomek. To były olbrzymie, piękne.
    SP: Dawniej były duże mieszkania, to i to musiał być pająk. Bo jakby mały powiesił, to nie byłoby go widać.
    EPD: A teraz to tylko robi się pająki skromnie. Tak, żeby delikatnie do dekoracji. Ja jeszcze mam. Nie wiem tu gdzieś miałam też takie zdjęcie. Ja kiedyś jak pracowałam w sklepie, właśnie po konkursie miałam takiego pająka z jeżykami. I zaniosłam go do sklepu. Zrobiłam taką dre... Bo tam była taka boazeria. I zrobiłam taką właśnie dekorację przed świętami. To było przed Wielkanocą. I do tego pająka jeszcze dołączyłam takie sznury. Bo jeszcze można, jeszcze można, od... poprowadzić takie, takie harmonijki. Układa się i wtedy, wtedy ten pająk jest... O proszę. To jest taki ze sznurami jeszcze. To właśnie. Tak dawniej też robili, jak mieli pająki te właśnie z grochu. To w tych chałupach, przy tych drewnianych właśnie belkach, rozprowadzali takie sznury po wszystkich stronach. Mogło być tych sznurów dużo. I jaką właśnie dekorację zrobiłam. To wszyscy byli zachwyceni. Nie mogli uwierzyć, jak to możliwe, no nie? No. Ale ja sobie robiłam właśnie takie dekoracje tam w miejscu pracy. Miałam na święta coś nowego. Jak przychodzili nawet... jak na Boże Narodzenie, czy na Wielkanoc, to każdy to się tylko patrzył, czy już jest dekoracja zrobiona nowa ludowa. Ja mówię "Jeszcze. Za wcześnie", no nie? Ale już wiedzieli, że ja to zawsze coś ciekawego uszykuje. Co roku jest coś innego, było.
    I: A te pająki wykonywało się Pani wspominała przy okazji świąt, tak?
    EPD: Tak, tak. Na święta jako ozdobę. Nawet na Boże Narodzenie. Bo oprócz tego, że była choinka, to ten pająk też musiał być. Też musiał być. I na Wielkanoc tak samo.
    I: A w którym centralnie on miejscu wisiał?
    EPD: No na środku. […] Tak. Na środku izby. No bardzo pięknie eksponował się. Bo to drewniane były te belki, no to był efekt. W tej chwili, to nie ma takich możliwości. Ale kiedyś można było sobie na to pozwolić, że w tym drewnie to są... inaczej to wygląda.
    I: A co centralnie pod pająkiem się znajdowało? Czy stawiano na przykład stół?
    EPD: Nie, nie. To nie musiał być stół. Ale tam zazwyczaj w domach jak tam mieli, to też stał tam stół po środku, ale jak wiadomo jak mieszkało czasem dwie rodziny w jednej takiej izbie, to też przesuwali, poupychali, żeby, żeby się wszyscy mieścili. Był taki specjalny ołtarzyk. No to zawsze mama opowiada, że z boku dzieś stał taki ołtarzyk. To już musiał być. Że były i nowe kwiatki robione. I serweteczka musiała być ładna. Zawsze te kwiatki były odnawiane. Na każde też święta. Tak jak pająki się robi na święta, te kwiatki, te ozdoby tego ołtarzyka, no to musiały być też odnawiane na każde święto.
    I: A ile taki pająk wisiał?
    EPD: Aż się nie zniszczył. A jak się zniszczyły kwiatki, no to robiły się nowe kwiatki. Bo to, co zostaje ten szkielecik, bo to czy słoma, ten groch, to się nie popsuje. A kwiatek, bibułka to można sobie zrobić na nowo i już ma się na nowo nowego pająka. Bo nie robili tak, że pająka co... co ten... właśnie te święta. Tylko je odnawiali czasami. Że to, co już było trwałe, to zostawiali, a bibułka, no to jest nietrwała, więc oni ją wtedy no... wymieniali na nowe kwiatki i był nowy.
    I: A jak się zniszczył?
    EPD: To robiło się drugiego.
    I: A z tym starym co się robiło?
    EPD: Wyrzucało, no bo cóż.
    I: Spaliło się.
    EPD: No tak. Tak to nie. Nie to, że coś tam... jakiś obyczaj, że trzeba było chować, że to jakaś przestroga, że nie wolno. Nie, nie. To nie. Nie.
    I: A mówili, że na przykład pająk... No właśnie w jakim celu się zawieszało pająka?
    EPD: No u nas właśnie jak ja rozmawiałam zawsze z mamą, mama jak mi opowiadała, to pająk był jako ozdoba. Bo różnie to mówią, że czasami przynosi szczęście, że się trzymają pieniądze też niektórzy mówią, ale u nas to była właśnie taka... taka ozdoba, taki element ozdoby, można powiedzieć. […] U nas tego nie było. Ale teraz właśnie dużo osób jak kupują takiego pajączka ze słomy, to mówią "A bo będę miał szczęście, jak będę miał tego pajączka". Może im coś przyniesie.
    I: A kto wykonywał pająki zazwyczaj?
    EPD: No kobiety, kobiety. Mężczyźni raczej nie garnęli się do takich prac. Mężczyźni to raczej coś w drzewie, czy jakiś... czy jak mój dziadek to raczej rzeźbił nawet i w kamieniu rzeźby są nawet u nas tutaj w domu. Takiego piękna orła dziadek właśnie mój... tak był uzdolniony, że wyrzeźbił. Czy taką lilijkę nawet. A kobiety bardziej zajmowały się właśnie ozdobą tego no mieszkania. No i na każde święta musiały być przygotowane, że na te były takie ozdoby, na te takie.
    SP: Nie spać w nocy, a musiało być zrobione.
    EPD: A robić.
    I: A jak się przygotowywało materiały poszczególne do tego zrobienia?
    EPD: No to trzeba już wcześniej pomyśleć, bo czasem coś już można przeoczyć. Jak na przykład słomkę, to trzeba już wcześniej popatrzeć, popatrzeć, czy właśnie gdzie jest ładna słoma. Wtedy trzeba... No jak ja w tym roku zbierałam słomę, no to upatrzyłam sobie w takich miejscach gdzie jest ładna, wycięłam sobie to, co ładniejsze no i ten... Namoczyłam ją. Bo to nie ma tak, że od razu słomę można pociąć, tylko trzeba namoczyć, żeby pod nożyczkami, jakby była sucha, to ona pęka, a jak jest moczona, no to wiadomo, że jest już taka zmiękczona. I ładnie równiutko pociąć. Tak o. Ja już sobie wcześniej zawsze szykuje, że jest mam uszykowane słomeczki, wybierane nawet, no bo jak się da, to się wybierze, a później to już sobie patrzę które słomeczki są mniej więcej jednakowe. Takie, czy grubsza, czy...cieńsza, to sobie dobieram, no nie? I te sobie później segreguje. Te na drobniejsze, te na grubsze. I sobie wtedy robię pająka z jednych. Tak żeby były mniej więcej jednakowej grubości te słomeczki. Ale to trzeba mówię wcześniej, bo jak za późno, albo jak jest rok na przykład mokry, to ta słoma jest brudna, czarna. A jak jest rok suchy, to te słomki są ładne, aż złociste. I w ogóle są bardzo twarde. A powiem jeszcze to, że u nas pająki robili ze słomy, z żyta. Bo nie każda słoma nadaje się na pająka. Na przykład owsiana słoma jest ładna, bo jest aż taka żółciutka, ale jest krucha. A słoma właśnie żytnia, jest twarda. A ja w tym roku mam słomę z pszenżyta i ona też jest bardzo twardziutka i też jest ładna. Taką mi się udało zebrać. A jeśli chodzi o groch, czy ten łubin, to już raczej kupuję, bo to każdy... Wiadomo. Kiedyś próbowałam sama. Sadziłam sobie groch żółty, ale te groszki wyszły mi różne, one nie są... A tu jest potrzebne dużo. Tu jest potrzebne dużo. Bo właśnie, żeby groszek był równy i wtedy nawlekam na te... moczony już, nawlekam na te sznury i mówię. Jak wyschną, to one ładnie robią się koraliczki. One się dzielą. Tutaj co mam, bo jeszcze dopiero ponawlekane było wczoraj, to jeszcze, jeszcze on jest mokry. Jeszcze nie jest doschnięty. On musi przynajmniej jeszcze ze dwa, trzy dni pobyć i dopiero te koraliczki będzie widać, że mają te przedziałki. Będzie już widać tą niteczkę.
    SP: Dawniej, dawniej, jak nie to jeszcze groch. Groch sadziło się samemu. Z takiej grubszej fasoli się robiło. Bo nie było wszystkich stać, żeby se kupić łubin, czy tam jakieś coś... Tylko se samemu trzeba było wyhodować. Czasem fasola rosła taka okrągła, ładna. To też jak się nałuskało, wiąchę przyniesło się do domu, w miskę to, co ładniejsze się wybrało na pająki.
    EPD: No ale mówię, to musi być też wybierane. Groch namoczy się, to czasami jest pęknięty. To już takiego grochu to już nie używamy do pająka. Bo już by było widać, że on jest tam pęknięty. I czasami te robaczki jakieś wchodzą wtedy. A tak jak on się zasuszy w całości, to już tam nie ma prawa nic wejść. Ale też może być latami. Też może być latami. To nie jest tam, że... tam... na parę... jeden sezon tylko, już na lata już jest.
    I: A ten łubin to skąd się pojawił pomysł?
    EPD: To znaczy, nie... To już było dawniej. W ogóle to łubin to ludzie sobie siali na poplon. Bo jak wiadomo pokosili, no nie? Później zaorali pole, to wtedy siali sobie taki poplon i tam właśnie siali też łubin no inne tam takie... nie wiem, co tam jeszcze się sieje, jakieś żyta, tak. I ten... I paśli na tym krowy, a tutaj łubin właśnie... znaczy ten ten...tą, ten łubin później wykorzystaliśmy. Że to on ładne te groszki są, jak później co zostały, no nie... no i i wtedy używamy właśnie do robienia tych pająków.
    I: A pająki miały jeszcze jakieś konkretne kształty? Różniły się od siebie? Że na przykład były formy, które miały... były trójkąty, które się łączyło w środku.
    EPD: No nie, nie. Bo ja jeszcze tak... z podpowiedzi kiedyś mamy robiłam takiego, co... z... na takich długich słomkach i on był ośmiokątny, ośmiokątny. I w jedną stroną długa słomka i w drugą druga słomka. Ale nie, nie. Te są bardziej bogate, te co ja teraz robię. Tamte to takie proste były pająki. Bo tak dodawało się troszeczkę takich harmonijek i kwiatuszki. Ale to były takie, takie skromniutkie. A te, co właśnie robię, to są bogate. […] Kto nie miał głowy, no to robił te proste. No bo wiadomo, że... że panny musiały zrobić te ozdoby sobie właśnie na święta. No to jak nie poszła i gdzieś nie podpatrzyła u drugiej, no to robiła wszystko proste, bo nie umiała. A co która miała... mądrzejsza, lepsza... co ten... to potrafiła zrobić i ładniejszy. Tylko, że musiała się i napracować.
    I: Jakby Pani mogła scharakteryzować swojego pająka?
    EPD: Czym mogłabym scharakteryzować. Że... No z tego, co ja... ja wiem. To nasze pająki opoczyńskie są bogate. Że one są... i są trudne w wykonaniu też. I też są takie, że wymagają cierpliwości, bo nie są takie, że zrobi się je w jeden dzień. Bo to jednak wymaga czasu. Jednego dnia, to drugiego następne coś. I przygotowanie, samo przygotowanie do tego pająka, no to już sporo czasu zajmuje żeby zrobić.
    SP: Musisz powiedzieć, że jak odróżniasz, to same kwiatuszki jak się robi. Różnie teraz, nie umią teraz składać kwiatuszków, tylko tną. I takie robią, takie ciapajki. To już jest....
    EPD: Nie, no każdy ma już...No każda ręka zrobi inaczej, jak mówią... Że... wiem to z doświadczenia, że jak uczyłam uczniów, że jednak twierdzili, że oni zrobią tak samo, ale każda ręka robi inaczej, inaczej układa i już się odróżni. Każdy można odróżnić.
    I: A dobór kolorów?
    EPD: A to jaki kto chce. Różnokolorowe. Ale raczej robiło się tak ścianami jak to mówią u nas. Na przykład pająki ze słomy jak na przykład robiło się na sześć słomek, to dzieliło się ten pająk na osiem części. No i wszystkie obrzeża, wszystkie boki, robiło się w kolorze na przykład zielonym. A wszystkie te wypełnienia, te osiem części wypełnień, no to robiliśmy tak w czterech kolorach. Czyli tak jakby każda ściana taka wypełniona miała inny kolor. No i do tego właśnie dodawało się te koszyczki po bokach i koszyczek w dół taki na wykończenie tego pająka.
    I: I jeszcze jakieś konkretne... Wracam jeszcze do tych kolorów były szczególnie używane w tym pająku opoczyńskim?
    EPD: No nie. U nas są takie wielobarwne, że każdy kolor pasuje, oprócz białego.
    I: Dlaczego?
    EPD: Z tego co... U nas na przykład mamy taką panią etnograf i ona nawet jak ktoś użył białego kiedyś nawet na konkursie, to powiedziała, że to nie jest regionalne. Że u nas w opoczyńskim właśnie nie używało się do pająków koloru białego. Kolor biały tak jak bibułka, można użyć sobie do zrobienia jakiś gwiazdek, no to można. To jest biały. Ale w pająkach właśnie stara... Nie było koloru białego. Biały też można było wykorzystać do robie... wycinania tych firaneczek w okno. No bo wiadomo, że w oknie też musiała być dekoracja i wtedy wycinali takie firaneczki z takiej tej cienkiej bibułki, jak ja robię kwiatki do pająków, to z tej cienkiej bibułki wykonywali właśnie te firaneczki. No to jeszcze tymi nożycami, tymi od strzyżenia owiec, no robili właśnie te firaneczki.
    I: A kto się od Pani uczy teraz. Ma Pani swoich uczniów?
    EPD: Teraz? Teraz to w rodzinie mam chętnych. Oni są chętni, ale no jeździ ze mną. Właśnie mam... U siostry jest właśnie taka fajna dziewczynka, która już ze mną jeździ właśnie na te jarmarki, na kiermasze też jeździ. W tej chwili obecnie jeszcze ma inne zamiłowania, ale jak była dzieckiem, to ona na prawdę już miała zainteresowanie w tym, że przychodziła do mnie i razem robiliśmy i kwiatki, i pająki, i pisanki. Bo u nas nie tylko są właśnie pająki. No i myślę, że to kiedyś... że to przejmie.
    I: Czyli w rodzinie ktoś się uczy i ktoś przejmuje.
    EPD: Tak, tak.
    SP: Czwarte pokolenie.
    I: Są z poza rodziny zainteresowani też?
    EPD: To znaczy u nas... No jak jeździmy na różne warsztaty, czy kiermasze, no to... czy... no to warsztaty przeważnie, no to są dzieci, które uczymy i być może, że one też kiedyś może będą wykonywać. No ale w tej chwili to w szkołach właśnie jest... że są konkursy organizowane dla dzieci. Ale to akurat takich na pająki nie ma, ale są na Wielkanoc, na Boże Narodzenie. Dla dzieci właśnie organizują tutaj u nas, takim głównym w ogóle takim punktem, który w ogóle organizuje te konkursy, to jest szkoła w Bielowicach. Bo ona... bo u nas jest najwięcej tych twórców, no i wiadomo, że dzieci też mają te właśnie te uzdolnienia artystyczne. Także wszyscy później ze wszystkich szkół przywożą wszystkie prace właśnie do szkoły tu w Bielowicach, no i są oceny tych prac. Także... no w tej chwili są organizowane konkursy, no... tak jak pisanka opoczyńska, czy... właśnie takie ozdoby choinkowe też robią, czy jakieś aniołki, czy baranki. O! To w takich właśnie... siostry dzieci to co roku biorą udział i są typowane. Bo nie każde dziecko może brać udział w takim konkursie, tylko muszą być typowane dzieci. No i najchętniej typowane są z tych rodzin twórczych.
    I: A Pani bierze udział jeszcze w konkursach?
    EPD: Cały czas. Cały czas biorę udział. Jak tylko są konkursy. W ogóle u nas organizowane są konkursy co roku przez starostwo powiatowe na pisankę, na palmę. Czasami na kwiaty czy serwetki, czy też właśnie koronki, no to ja jestem cały czas właśnie biorę czynnie udział w tych konkursach, no i zajmuję też miejsca te u góry.
    I: Czyli oprócz pająków, rozumiem, że Pani wykonuje też różne inne takie związane z plastyką zdobniczą rzeczy.
    EPD: Tak, tak. […] No to u nas taką właśnie... właściwie w rodzinie zasłynęliśmy z pisania pisanek opoczyńskich. Bo babcia była pierwszą właściwie taką twórczynią, która zapoczątkowała tutaj u nas w opoczyńskim tą pisankę opoczyńską. No i przekazała tu swojej córce, mojej mamie Stefanii Pokorze, a mama przekazała mnie, siostrze, bratu. Mój brat też pisał pisanki. Też. No a on twierdził, że to jest męska robota, że to jest jednak za brudzące. Może pisanie jest fajne, ale później to wszystko wykończenie to jest jednak ciężkie. Ale u brata przejęli to właśnie córka pisze pisanki też i syn jego pisze. No i u siostry też już są. Właśnie dwoje też jest. […]
    I: A czym są dla Pani pająki? […]
    EPD: No ja to lubię robić po prostu. Ja... No co niektórzy to mówią, że muszą robić. Ja mówię ja tego nie muszę, bo ja to po prostu robię z chęcią, tak? To nie jest żaden jakiś... narzucone, że, że to, to jest taka ciężka praca. Dla mnie to jest taka przyjemność, że mogę sobie coś porobić. To jak zaczęłam wczoraj pająka i to była o taka, taka mobilizacja. Muszę zrobić, żeby było co pokazać, tak? Jednak coś, coś trzeba... Ale nie, nie na siłę. Nie na siłę. Tylko, żeby to robić od, jak to mówią, z sercem, tak? Żeby, że... jak coś zrobić, to już zrobić coś porządnie. Nie robić jak to mówią byle czego, tylko zrobić to, żeby miało ręce i nogi, żeby się później za to nie wstydzić. Także ja robię... Ja robię tak, żebym się później nie wstydziła, że kogoś, że ktoś mi powie, że to nie ładne. […]
    I: A Pani wykonuje czasem pająka? Zdarza się?
    SP: A ja z ile... Z dwa lata to tera nie robię.
    EPD: Już jest młoda ekipa. Przejęła młoda. Mama powiedziała, ona już swoje zrobiła, nauczyła nas. Ważne jak mama zawsze mówi. Miała właśnie komu przekazać, nauczyła... I teraz czasami, no wiadomo. Jest ekspert. Ja jak robię pająki, to najczęściej przywożę do mamy, pokazuję i mamo, czy tak może być. Mama stwierdza "Wiesz, może być tutaj inaczej zrobiła", "Dobrze, zrobię. Dobrze. Dobrze poprawię", "A to być jeszcze dołożyła... Wiesz tutaj coś jeszcze". Ja mówię "Dobrze". Ale dobrze jak ma się właśnie taką osobę, która wie jeszcze jak to powinno wyglądać. Bo już za moich czasów już tego nie było. A mama pamięta to wszystko ze swoich dziecinnych lat i dawnej musiało to wszystko w domu być. To musiało być. Teraz to już jest tylko, wiadomo, podtrzymywanie tego. Ale już nie ma, że... że to już musi być robione. To tylko jak ktoś chce. To jest tylko wola.
    I: Dziękujemy bardzo.