Polska,



For privacy reasons YouTube needs your permission to be loaded.
I Accept

Fragment rozmowy przeprowadzonej w ramach Letniej Szkoły Tradycji. Więcej informacji o Letnich Szkołach Tradycji tutaj .

Czesława Kaczyńska (CK):

Nazywam się Czesława Kaczyńska, Urodziłam się w 1943 roku w sierpniu w Strzałkach, w małej miejscowości Strzałki, gmina Kadzidło, powiat ostrołęcki wtedy był, województwo było warszawskie to, to samo co mazowieckie. No a w Dylewie mieszkam od 50 lat. Przyszłam tutaj do męża w ’64 roku i tu już zostałam. Tym nie mniej twórczość, którą do tej pory wykonuję wyniosłam z rodzinnego domu. Twórczością zajmowała się moja cała rodzina. Jak tylko sięgam pamięcią i babcia i mama i wszystkie ciotki. I gdyby dzisiaj wziął katalog twórców i policzył, przejrzał to 60 do 70 % tych twórców jest skoligaconych z moją rodziną pomimo, że są tam różne nazwiska, bo ja już pamiętam trzecie, czwarte pokolenie, bo w rodzinach którzy rodzice, dziadkowie są twórcami przekazują właśnie dzieciom, wnukom i tak trwa do tej pory. […] Pierwszą wycinankę zrobiłam jak miałam 9 lat, i może to śmieszne co powiem jak ja ją wykonywałam, ale tak się zaczęła moja przygoda z wycinanką. W latach powojennych było wielkie zapotrzebowanie na wycinankę także twórcy, którzy potrafili to robić nie musieli z domu wychodzić tylko Cepelia przyjeżdżała. U nas była Spółdzielnia cepeliowska „Spółdzielnia Kurpianka” i po prostu przyjeżdżali i zrobili zakupy w domu. I trudno było, tych nożyc do ręki dostał, bo jak tutaj wiadomo nożyce są do strzyżenia owiec i one służyły od zawsze do wycinania wycinanek więc tyle ile było twórców w domu każdy musiał mieć nożyczki. I pewnego razu moja mama poszła do kuchni, zostawiła nożyczki i ja dziecko, bo 9 lat miałam, wzięłam te nożyczki i kawał gazety, bo przecież kolorowy papier był też, bo to były lata powojenne, trudne, pod wydziałem. I to była gazeta „Rolnik Polski”, bo taka była tylko dostępna na wsi gazeta i schowałam się pod stół i zrobiłam wycinankę. No i rozłożyłam tą wycinankę i popatrzyłam na nią, ale miałam już taką świadomość robienia tej wycinanki, bo przecież człowiek się opatrzył, no i poszłam nie do mamy tylko do babci i pokazałam babci tą wycinankę, a babcia popatrzyła i woła do mojej mamy „słuchaj jej trzeba postarać się nożyc i dać kolorowy papier i niech wycina, bo ona będzie wycinała”. No i jak mnie tak babcia pochwaliła to wiadomo, że to była taka inspiracja dla mnie, no i tak się zaczęło. I w wieku 14 lat zdobyłam pierwszą nagrodę i cenię ją sobie bardzo, bo przyznaną przez samego pana Adama Chętnika, którego w tym roku będzie ogłoszony rok Adama Chętnika, także mam sobie za zaszczyt, że mogłam z takich rąk otrzymać tę nagrodę. No i teraz już od ’57 roku trwale robię wycinanki.

A kto Panią głównie uczył robić wycinanki? Babcia?

CK: […] z tym nauczeniem to nie jest tak. To jest coś takiego, jak wszyscy w domu to robią, to nie trzeba żeby się uczyć to jakoś samo tak przychodzi. Bierze się jedną wycinankę zrobi się może trochę gorzej. To jest tak samo jak z pisaniem jedna literka jest krzywa, koślawa następne są lepsze. Tak samo z wycinankami, ale nie mogę powiedzieć że mnie ktoś uczył tylko na pewno one nie były takie profesjonalne na początku. I miałam starszą siostrę, która też wycinała i jak ona wycięła ładniej, a ja gorzej, bo tak było, ona miała już ręce wprawione, ja nie to skarżyła mnie do mamy, że ja to grubo wycinam mówi „ona to tak wycina grubo, bo ona się nie przykłada” , a to był dla mnie straszny wstyd, że poskarżyła mnie przed mamą. No i starałam się jak mogłam tym nie mniej każdy twórca ma swój wzór. Siostra miała swój, mama swój, ja tutaj trochę właśnie ściągam z mamy wzoru, bo te koguty, które tutaj właśnie widać to jest z wzoru mojej mamy. I takich kogutów, właśnie tych z tym ogonkem takim do góry to żaden twórca inny nie wycina tylko wycinam ja. Zostało mi to po mamie. […] prababci nie pamiętam, babcię znałam bardzo dobrze. Są stare zdjęcia jak babcia i mama, ale były to wszystkie ciotki, stryjkowie. Ja tu mogę rzucać nazwisk bardzo dużo i wszyscy byli twórcamy i do tej pory ja tu wymienię kilka nazwisk, którzy no najbliższej rodziny. Ja pochodzę z rodziny Staśkiewiczów, i to był Staśkiewicz Józef, trzy Staśkiewicz Stanisławy były, trzy bratowe nazywały się Stanisławy. To była moja mama, żona Józefa i była tyż, bo babcia już o to zadbała, że jak one przyszły te synowe żeby je też do tego uczyć no i tak było. I wszystkie dzieci […] babcia miała siedmiu synów i wszystkie dzieci tych synów właśnie są też twórcamy do tej pory. Więc rodzina Staśkiewiczów, Olendrów, Dawidów, Konopków. Muszę tutaj też podkreślić rodzinę Konopków, ponieważ Czesławę Konopkę to tutaj zna nie tylko Kurpie, ale na pewno wiele osób z Lublina zna bo ona była prezesem przede mną jeszcze. To będzie tam i Bogdańska i Jaksina i Marchiewka i Olej i Chrostek. Trudno mi wymienić tyle na jednym tchem, ale naprawdę jest dużo, dużo twórców skoligaconych z naszą rodziną.

[…] Żaden inny region nie wycina lelui tak i nawet nie jest nazwana bo są a to zielka, a to jakieś inne. Nasza nazywa się leluja. Ona składa się z podstawy, to jest ta część, którą ja teraz zaczęłam wycinać i z korony, z tej góry. Nazwa pochodzi od lilii, od kwiatka i ona jest wycinana właśnie tylko na Kurpiach, a w dawnych tych latach ona służyła do wystroju mieszkań. Właśnie wieszało się wysoko pod sufitem, na świeżo bielone ściany leluję i gwiazdy, bo ja teraz mówię tutaj tylko o lelui, bo akurat wykonuję ją, ale są trzy rodzaje wycinanek na Kurpiach. Jest to leluja, ta którą wykonuję, gwiazda czyli okrągła rozeta […] i wycinanka figuralna. Wycinanka figuralna to są konie, ptaki, pawie i drzewko życia. To jest też w formie takiej lelui, z tym że jest grubo cięta i potem przyozdabiana, dlatego figuralna bo zdobiona jest innymi kolorami. To są te trzy rodzaje wycinanek, ale pierwszą wycinanką na Kurpiach to była firanka w okno. […] Leluje można wykonywać na raz dwie, ponieważ jest to składany papier wzdłuż i jest to cztery warstwy papieru. Natomiast gwiazdę jak robimy to ona i tak jest złożona na osiem części. Pomimo że tą każdą część się wycina oddzielnie to i tak bo to koło jest takie, musimy osiem tych części na raz przecinać więc nie można zrobić, ale leluje śmiało. Nawet wygodniej jest robić dwie jak jedną. […] Sama ta nazwa leluja, kwiatek jak mówiłam pochodzi od lilii stąd widzimy tutaj tą symbolikę, jakieś motywy roślinne, kwiatowe gdzieś tam ptaszki n gałązkach przysiadły bo to jakby z wiosną to przychodziło. Te kwiatki , te lilje i myślę że dlatego to w ten sposób nazwano tą leluję. […]

Miejsce zawieszania wycinanek

[…] Na ścianach, […] na świeżo bielonych ścianach, bo na Kurpiach bieliło się wapnem, ściany były białe i przed każdymi świętamy i Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy bieliło się te ściany i wtedy pod sufitem naklejano tak bezpośrednio luzem tą wycinankę. Klej był robiony z mąki żytniej oczywiście pytlowej czyli białej mąki, bo była mąka razowa tak jak i teraz i mąka razowa i pytlowa. To z tej pytlowej mąki robiony był klej i smarowano i zawieszano na ścianie na zmianę. Pod sufitem leluja , gwiazda, leluja, gwiazda na zmianę, a w drugim rzędzie pod tym była właśnie ta wycinanka figuralna. Te ptaki, koguty różnego rodzaju, pawie i tak dalej i tak dalej. […] Się siadło jeden dzień to można było zrobić, jeden dwa dni to zrobił na przystrój całego domu. […] no my robimy tutaj no jak na ścianie, ale również robione były pocztówki. Nie kupowało się kartki do wysłania. Na przykład na Boże Narodzenie wycinało sie szopki naklejało na brystol, czy tam na biały papier i wysyłało się z życzeniami. Na Wielkanoc były wycinane jajka, co robimy do tej pory i również wysyłane były. Także byłą to i oszczędność wtedy, ponieważ to było wszystko drogie, a Kurpie byli bardzo biednym regionem i myślę, że stąd to wszystko się wzięło, że ludzie potrafili sobie coś wynaleźć, coś zrobić żeby to było i fajne i tańsze.

[…] i pierwsze wycinanki były robione z białego papieru, bo była to firanka w okno, potem i leluje były robione z białego aż dopiero kupcy, którzy zajmowali się handlem zaczęli przywozić kolorowy papier. Byli to kupcy żydowscy i wycinanka kurpiowska częściowo pochodzi od żydowskiej. No i tak to staramy się dalej kontynuować żeby jak najdłużej przekazywać młodemu pokoleniu. […] również zarobkowo robiło się, bo jak w czasach powojennych jak mówię było takie zapotrzebowanie, że ile która wycinankarka zdołała wyciąć to one gdzieś szły za granicę. Tego mi trudno powiedzieć gdzie, w każdym razie każda ilość, a był to ogromny zastrzyk dla Kurpiów, bo lata powojenne były bardzo trudne jak wszędzie, a tutaj szczególnie było zniszczone bardzo no i kto potrafił sobie to sobie zaradził. Także robione były również zarobkowo, tak samo jak dziś też sprzedajemy.

MW: Czy mężczyźni robili wycinanki?

CK: Tak wykonywali. Moich dwóch stryjków wykonywało Staśkiewicz Józef i Czesław to są bracia mojego taty, ale był taki pan Piotr Puławski , który nawet wygrał ogólnopolski konkurs na wystrój izby. […] Piotr Puławski z Kadzidła to był wspaniały wycinankarz. No dużo mężczyzn nie było, ale było i teraz mamy. W naszym stowarzyszeniu jest pan Stanisław Ropiak z Myszyńca, który odziedziczył to po swojej mamie i też robi wycinanki. Robi bardzo ładne wycinanki.

[…] do sprzedaży robiono było dużo wycinanek do sprzedaży. Brała Spółdzielnia Kurpianka w Kadzidle jak już mówiłam, to była spółdzielnia cepeliowska i to szło dalej. Ale również robiliśmy na wystawy, na konkursy wycinanki to już wtedy robiło się mniej bo na konkurs można określoną ilość dać. Ale najczęściej było robione dla siebie, dla własnego użytku, no obdarowywało się wycinankami tak samo jak i teraz. Ja wczoraj byłam na, na takim jarmarku w Ostrołęce, zresztą zawsze jak gdzie jestem czy w szkole, czy w muzeum czy gdziekolwiek to zawsze zostawiam swoje wycinanki i potem po latach nieraz wracam i widzę na ścianach i jest to takie miłe. Moje wycinanki są w wielu, wielu muzeach w Polsce to już nie powiem że we wszystkich, ale w wielu muzeach ale i na świecie. Niedawno dostałam podziękowanie od dyrektora muzeum w Waszyngtonie z takim katalogem ze zdjęciami moich wycinanek. Także są i w Barcelonie i w Hanowerze, i w Berlinie i w Londynie, w Geteborgu, w Sztokholmie. Pod Sztokholmem jest takie wielkie muzeum, chyba największe w Europie byliśmy tam właśnie i zawsze jak gdzieś jestem tam zostawiam swoje prace. A najfajniejsze w tym wszystkim dla mnie przynajmniej jak jeździłam na targi turystyczne zawsze robiło się te wycinankę, obdarowywało się przechodniów, więc w Berlinie jeździłam tam co roku, to było już potem znali mnie, tam to nawet burmistrz Berlina ówczesny przychodził do mnie bo zawsze wycinankę dostał, to czekali w kolejce. Ale najfajniejsze jest to jak ja to wycinam, biorę kawałek papieru, nożyce, wycinam, ale jeszcze widzowie nie wiedzą co będzie więc czekają, czekają, czekają. I nareszcie Ooooo, takie wyrażenie takiego zachwytu no to jest to taka zapłata, taka nagroda że lepszej nie potrzeba.

MW: Co przedstawiała wycinanka?

CK: Trudne pytanie co przedstawia. No wycinamy różne wzorki, jakie kto potrafi i najczęściej na nich są ptaki, koguty, jakieś listki, jakieś jodełki. To że każdy robi inaczej ale każde wzory są podobne do siebie. No i trudno mi powiedzieć co ona więcej, w każdym razie przedstawia ona całą rodzinę ptaków różnych. […] najwięcej kogutów, koguty, gołąbki. Moja ciotka, on jeszcze żyje ma 93 lata, 96 już przepraszam, ona wycina jeszcze jelonki na dole u tej, chociaż różni twórcy wycinali, ale ja nie. Zresztą wycinanka kurpiowska nie jest rysowana i tylko robi się to co się weźmie nożyce i od ręki wytnie. Więc ja jakoś nauczyłam się tylko tych różnych ptaków, gołąbków, jakieś sikorki, to co widzę, dudki, to co widzę. Nie raz człowiek obserwuje, ja lubię obserwować przyrodę i w ogóle to co wokół jest. Także to wtedy przenoszę na papier. […] dowolny rodzaj ptaków i każdy twórca ma swoje wzory tych ptaków. […] ja na przykład mogę odrobić wycinankę prawie każdej twórczyni , ale mi tego nie wolno jest robić. Na przykład te koguty ja tylko robię i nikt inny ich nawet nie próbuje robić . Ja mogłabym, no tego nigdy się nie robiło i nikt nie robi, ale prawa autorskie żądać. Bo my kiedyś żeby dostać miano twórcy, żeby się dostać do stowarzyszenia byliśmy weryfikowani przez radę naukową. Zresztą i teraz rada naukowa orzeka kogo przyjąć, kogo ni przyjąć, ale musiał wyrazić zgodę Minister Kultury i Sztuki wtedy, w ówczesnych czasach. I na przykład ja jak już wycinanki robiłam i dawałam do spółdzielni, sprzedawałam, ale jak już się chciałam dostać do Stowarzyszenia zaproszono mnie i nie tylko mnie, kilka osób które w tym czasie się starały i przyjechała rada naukowa, nie pamiętam tych ludzi bo to nie byłam wtedy jeszcze taka ciekawa jak dzisiaj tak dociekliwa, ale wtedy brałyśmy nożyce i właśnie wobec tej komisji wycinało się no i każdy musiał zrobić po swojemu. Póki moja mama żyła to ja nie robiłam tych wycinanek takich jak tutaj [wzorów mamy] robiłam te koguty, ale nie w ten sposób jak to, bo każdy musiał mieć swój wzór. Teraz to się troszeczkę wszystko zepsuło. Robią ludzie odrysowują, kopiują. Może dobrze że robią, chociaż nie będzie to tak już jak na 100 % jak powinno być, ale zawsze coś tam zostanie. Ja staram się, może z racji tego swojego stanowiska trochę pilnować tego, chociaż nie każdemu można powiedzieć, bo raczej nie chcę tak nikogo krytykować , bo to takie nieprzyjemne , ale nie raz serce aż boli jak ktoś tam skopiuje tą wycinankę, zrobi jeszcze nie tak jak powinna. […] Wiem, że Pan Puławski to wycinał baranki jeszcze, bo ja pamiętam jego o którym mówiłam tym Panu, baranki, owieczki, ale to w lelui wycinał to, ale natomiast w tej szopce, to takie szopki pamiętam byli szopka i szli pastuszkowie do tej szopki i jeden niósł tam baranka na plecach. Gdzieś tam w drugiej tej szopce był tam osiołek, było też w wycinankach, ale w lelujach mniej raczej takich było. Więcej też ptaków, czy pawia, czy jakiegoś koguta. Chociaż tych kogutów będzie robiło pięciu twórców i każde będzie przedstawiał koguta ale każdy będzie inny. […] ja robię i inne nie tylko takie. Kiedyś Pan Błachowski przyszedł, etnograf, w Kazimierzu i krytykował że tak mówię bardzo dobrego naszego twórcę rzeźbiarza chociaż on był wtedy początkujący. Że on to za bardzo głaszcze […] a proszę zobaczyć u Pani Kaczyńskiej tu jest cztery wycinanki, bo tak leżały, jest cztery koguty i każdy jest inny, a każdy przedstawia koguta i tak samo u wszystkich twórców. […] tak ten jest wyjątkowo mój, ale wielu ludziom podoba się ten kogut bo nawet w Myszyńcu zbudowano takie chaty , taki hotel i inne i z drewna są te koguty dokoła powycinane także jest on inny od tych wszystkich. […][…] każdy twórca wycina koguty z tym, że każdy te ogonki zaokrąglone są, postrzępione, grzebienie mają inaczej bo każdy kogut musi mieć ten grzebień no i u mnie jest taki sterczący, inni mają go tak zagięty jakby w stronę głowy. Każdy ma, każdy po swojemu robi. […] jest tego dużo rodzaji. Swego czasu było tu czterdziestu wycinankarzy i ja każdego twórcy poznam wycinankę kto zrobi. Może dlatego że ja pracowałam w skupie przez parę lat ale do tej pory jak ktoś mi przyniesie, cz takie sytuacje były że do muzeum mnie zapraszały panie bo dostały wycinanki nie podpisane i żeby rozpoznać czyje to wycinanki więc ja jestem w stanie rozpoznać. […]Raczej starzy twórcy wykonują według starych wzorów, bo to nie sztuka zmienić. Ja myślę że to trzeba zachować to co powinno być, to co jest tradycyjne. I młodzi twórcy jak mówiłam tworzą nowe wzory bo ktoś tam kto robi ode mnie skopiuje coś, od drugiej twórczyni coś i wtedy to wyjdzie coś innego. Natomiast twórcy, którzy wycinają od lat nie zmieniają tego. Jeszcze dopowiem, że można zrobić sto wycinanek, elementy się będą powtarzały, ale dwie identyczne jak się robi oddzielnie nie zrobi się. Kiedyś studenci próbowali to zrobić, nie udało im się. Także tych wycinanek wycięłam w swoim życiu nie umiem powiedzieć, ale bardzo dużo, bo swego czasu na miesiąc wycinało się 500 jak było zamówienie, […]

[…] ja lubię nowe wzory tworzyć i bardzo lubię robić te laski , ale w ogóle moją ulubioną wycinanką to są leluje, to jest najstarsze i leluje. Natomiast zaczęłam robić właśnie te duże bo tam można się rozwinąć. W małej zrobi się dwa wzorki, trzy, natomiast tam […] to można tego dużo zrobić i mnie to inspiruje bo to jest coś takiego większego, a ponad to mam satysfakcję, że nie wszyscy to robią, że ja to potrafię, że ja to zrobię, ale tam można się bardziej rozwinąć. Natomiast nie ma wątpliwości że leluja dla mnie jest najważniejsza. […]

MW: Jakie rośliny się pojawiają?

CK: Rośliny to tak często jakiś buraczek, bo tak na dole przeważnie zamiast tych kogutów, czy jakaś cebulka z listkami takymy, ze szczypiorkiem, chociaż mało, ale jakiś krzaczek no trudno powiedzieć co to może być, bo jeszcze na górze tam nawet będą takie wycinanki w katalogu, że na górze siedzą jakieś ptaszki na tych listkach. Takie jakieś drzewka, a roślin to więcej […]

MW: A scenki rodzajowe są wycinane?

CK: Tak są lasy jeszcze to są takie scenki rodzajowe […] No u mnie przeważnie jest też z ptakami, bo jest to moja specjalność, ale moja siostra ona to wycinała i kobieta wodę wybierała ze studni, i pies gdzieś tam leżał, jakiś tam człowiek drzewo rąbał, ona to wycinała takie właśnie scenki rodzajowe i ta wycinanka nazywała się las bo tam dominowały drzewa. To było na takich jakby piętrach jakby na tej wycinance z tym że to w ten sposób było [pokazuje] i właśnie tam się gdzieś krowa pasła, tutaj pies gonił zająca, albo jeszcze coś. Ja też takie robie z zajączkamy, z jelonkamy różnymy, ale to tylko te lasy.

MW: W jaki sposób Pani wybiera kolory?

CK: Kolory teraz to się robi, tak szczerze mówię, to co się ludziom podoba, z różnych kolorów, bo jeden potrzebuje zieloną, drugi czerwoną, trzeci pomarańczową, a teraz miałam zamówienie na żółte czego kiedyś się nie robiło. Żółtych wycinanek nie, bo kolory kurpiowskie są ciemne, jeszcze muszą być fest. Kolor kurpiowski to fest zielony, fest czerwony i fest fioletowy i carny. I takie były robione. Najczęściej była bardzo poszukiwana wycinanka z czarnego koloru, czerwonego i zielonego, a teraz robi się różne kolory. Ja też robię, wszyscy robią, bo po to się robi żeby i klient był zadowolony. Przecież nie zrobimy gór tego dla siebie tylko po pierwsze żeby ludzie ci co chcą mieć żeby też mogli sobie wybrać to co im się podoba.

MW: A czy kolor czarny nie przeszkadzał, nie kojarzyło się to źle?

CK: Nie to jest kolor kurpiowski, nawet mężczyźni mieli haftowany na koszulach. Ja niedawno Panu do galerii haftowałam koszulę czarną muliną. Także kolor czarny jest to kolorem kurpiowskim i wycinanka była bardzo poszukiwana. […] teraz już tak to wszystko się rozluźniła natomiast tak było, że trzeba było po prostu z tym zwyczajem, czy tam jak to tam nazwać trzeba było tak wykonywać.

MW: A papier?

CK: Papier był sprowadzany z Holandii proszę Państwa, był to bardzo dobry papier, potem w Jeziornie zaczęto robić, ale on już nie był taki. Ten to nawet nie wiem w tych zeszytach gdzie on teraz jest robiony, ale on nie jest taki jak tamten, bo jak go złożymy oproszę zobaczyć teraz są na tym znaki tutaj, natomiast na tamtym papierze jak dużą gwiazdę się robiło to tych zgięć tam było trzydzieści sześć bodajże, już dobrze nie pamiętam, ale tam żadnego śladu nie było, że ona była zginana. Natomiast ten papier jest złej jakości. Jeszcze mamy po trochu starych zapasów, ale to już tak tylko na wystawę gdzieś, ja też mam parę arkuszy ale już mam zamówioną wystawę na wiosnę w bibliotece publicznej w Ostrołęce, także staram się to poszanować […] i zresztą nie można kupić w dużych arkuszach tylko w takich A4, a ja robię wycinanki od miniaturki do pięcio metrowej wycinanki. Takie wycinanki są w wielu muzeach, w Ostrołęce właśnie w bibliotece jest oprawiona taka wycinanka prawie pięcio metrowa na holu wisi, czasami do kina na kotary gdzieś tam, także takie wycinanki robię tylko ja i moja koleżanka, ale ona zrobiła ich tylko trzy sztuki na razie, a ja zrobiłam z pięćdziesiąt już takich wycinanek. Nawet miałam wystawę w Ratuszu w Warszawie u Pana Wojewody miałam taką wycinankę pokazaną. Potem była ta wystawa pokazana w głównym wydaniu Wiadomości w pół do ósmej także miałam satysfakcję z tego. […] muszę to wyjaśnić że ta wycinanka duża robiona jest z białego papieru, ponieważ kolorowego papieru największy jest metrowy wielkość, a to był z celulozy przywieziony specjalnie ten papier żeby zrobić taką wycinankę. No dostałam tam cały rulon wielki bo zrobiłam tych wycinanek dużo i jeszcze trochę mam. […]

MW: A barwiono papier?

CK: On był gotowy. Do wycinanki musi być papier kolorowy i glansowany. Co znaczy glansowany, glansowany to jest ten błyszczek na nim. Ten błyszczący to my go tak tutaj nazywamy, że papier glansowany i on taki był. I sprowadzała go Cepelia dla całej Polski, bo wycinanka jest i w Łowiczu i w Opocznie i w Sieradzu i w wielu innych miejscach , w Lublinie też jest bo Romek Prószyński też robi wycinanki i Lila Sola robi, ale więcej nie znam tam twórców wycinanek. […]

MW: jakimi nożycami sie wycinało?

CK: […] w każdym domu były takie nożyce. […] proszę zobaczyć one są cienkie, one mają cieniutkie koniuszki. Tu jak Pani widziała robi się samymi tymi koniuszkami, tu nie trzeba całych nożyc i wtedy można najmniejszy wzorem zrobić. Ponadto pracuje się tutaj dłonią, kciukiem, a małymi nożyczkami na palce jest to bardzo niewygodne, ale one są grube mają grube ostrza, grube końcówki. Na Kurpiach nikt nie wycina, ja nie próbowałam, nie umiem, jest mi tymi dobrze i wszyscy których znam twórców robią tak jak ja.

CK:

Ludzie kupują sporo wycinanek, kolekcjonują wycinanki. Znam parę osób którym dużo robiłam wycinanek. […] turyści, goście i często chcą mieć, i właśnie w cenie jest wycinanka taka, jeżdżę po tych różnych jarmarkach, targach i często wykonuję tam wycinankę bo to tak przyciąga widza i będzie leżał tam segregator cały tych wycinanek, ale każdy woli kupić tą którą się zrobiło w tej chwili. Często nie wierzą ludzie że można to zrobić, a jak widzą jeszcze ciepłą wycinankę wtedy najchętniej kupują. […]

No uczniów to ja mam wielu uczniów. Przede wszystkim mam swoją córkę, która jest też w Stowarzyszeniu jest twórczynią. Pracuje zawodowo więc nie ma czasu, ale w każdej chwili jak trzeba siada i robi. Mam nadzieję, że moje wnuczki jak już dojrzeją do tego to też będą robić. Ale ja przeprowadziłam tyle warsztatów w szkołach, bibliotekach, muzeach że tego się nie da policzyć i zapewne […] mam jedną taką satysfakcję kiedyś spotkałam taką studentkę pod warszawskim robiłam jakiś pokaz i przyszła dziewczyna zainteresowała się tym. Ona studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie bodajże no i zainteresowała się tą wycinanką no i bardzo chciała żeby nauczyć ją. No i podjęłam sie tego i do mnie przyjeżdżała, ale była tak bestia zdolna, trzy razy chyba przyjeżdżała do mnie i do pracy magisterskiej zrobiła sama już wycinankę. […] Kupiłam jej nożyce, pomogłam jej tu załatwić wszystko i mam ogromną satysfakcję, a dziewczyna jest mi tak wdzięczna, ze ni Ema żadnych świąt ani jakiejś tam uroczystości żeby ona się nie odezwała do mnie, żeby nie przysłała mi życzeń, a jak już przyjeżdża tutaj do Ostrołęki […] to siada na rower i jedzie z Ostrołekmi żeby mnie odwiedzić . to że ja nauczyłam to bardzo sie cieszę ale to, że ona o mnie pamięta to naprawdę jest jeszcze większą satysfakcją. […]