Bernadetta Reglińska, Żukowo

Fragmenty rozmowy z panią Bernadettą Reglińską (BR). Wywiad został przeprowadzony w miejscowości Żukowo, powiat kartuski, na Kaszubach, przez Bartłomieja Drozda (I) w dniu 17 maja 2016 roku, w ramach projektu Letnia Szkoła Tradycyjnego Haftu.

I:             Proszę się przedstawić: imię, nazwisko, rok urodzenia, miejsce zamieszkania i powiat.

BR:         Bernadetta Reglińska zamieszkała w Żukowie, powiat kartuski.[…] województwo pomorskie to nasze jest.

I:             Gdzie nauczyła się Pani haftu?

BR:         Nauczyła mnie haftować moja mama. Mama z kolei była uczennicą Zofii, Jadwigi Ptach. A Zofia, Jadwiga Ptach nauczyły się od babci, która ostatnia była jako uczennica ostatniej zakonnicy w klasztorze w Żukowie.

I:             I od dzieciństwa Pani robiła?

BR:         Tak. Od 7 lat i do tej pory haftuje. 59 lat już haftuję. Także to jestem mamie bardzo wdzięczna. Pomimo to, że ukończyłam inną szkołę. Pracowałam zawodowo w Cepelii i haftowałam. Kocham to i to lubię i chyba do śmierci będę haftowała.

I:             Mówimy o hafcie?

BR:         Szkoła Żukowo.

I:             Jak można byłoby scharakteryzować Pani szkołę haftu kaszubskiego?

BR:         W naszej szkole żukowskiej to jest tradycyjno siedmiokolorowy haft. Przewagą jest trzykolorowy niebieski. No i kwiaty też mają ważne. Tak jak tulipany, granaty- to są najważniejsze kwiaty u nas, w naszej szkole. Także tej zasady się tylko trzymam. Sama komponuję wzory.

I:             I to jest charakterystyczne dla tej szkoły żukowskiej. Czy są szkoły zbliżone takie na Kaszubach?

BR:         Są zbliżone. Ale na przykład w Pucku to mają więcej sieci. To tak zwane, że to bliżej morza. Dlatego oni mają tą sieć. Wejherowo z kolei ma więcej czerwonego przewagę. W Dzydzach to mają już w ogóle osiemnaście kolorów. Tam jest i bordowy, różowy. Tego u nas nie ma. No nie wiem. Podobają mi się inne szkoły, ale zakochana jestem w naszej- Żukowo.

I:             Charakterystyczne dla Żukowa to trzy kolory niebieskiego.

BR:         Trzy niebieskie kolory. Bo one zawsze coś oznaczają- oczywiście. To są nasze morza, rzeki… nasze morza, rzeki i jeziora. Zielone oznaczają nasze… żebym ja się nie myliła. To są nasze trzy niebieskie. Zielone są nasze lasy i łąki. Żółte piaski na Kaszubach, a czerwona to jest przelana krew, a czarne gałązki.  Chociaż jedni mówią, że to jest pole przygotowane do zasiewu.

I:             […] Tutaj jest ten haft szkoły żukowskiej i gdzie się go wykorzystuje?

BR:         Do czego. Przede wszystkim są i bluzki haftowane na co dzień do noszenia, ale już nie takie jak ja mam do stroju. Tylko skromniejsze. Wtedy haftuję igielniki, woreczki takie do ziół. Także to jest wykorzystywane wszędzie, gdzie tylko można.

I:             Czyli podstawowe to były na ubiorze kobiecym, czy na mężczyzny też?

BR:         I na mężczyzny też.

I:             I w jakich miejscach?

BR:         Mężczyźni… Teraz ostatnio zakochali się w długości rękawa, chociaż to nie jest tradycją. Tradycją jest ten kołnierzyk tylko i na mankietach, tak jak ja mam w tej chwili, te ząbki, nie? To jest ten tylko męski strój.

I:             A u kobiety?

BR:         A u kobiety, to już bogatsze. Rękawy, mankiety i stujka. To nie ma kołnierzyka u kobiet. I fartuszek przede wszystkim jest bogaty. I ten serdak, który mam haftowany osobiście, też sama. To jest z podkładem wpierw haftowane, a później dopiero złotą nitką.

I:             […] Jakby mogła Pani opowiedzieć o stroju.

BR:         Strój składa się z seredaka. Jest haftowany na przodzie. […] I tył ma bogaty bardzo wzór. No i z bluzki, który ma wyhaftowany rękaw. Rękawy, mankiety i stujkę. No i fartuszek i spódnica. To jest nasz strój ludowy.

I:             A tutaj w tym serdaku, to co jest wyhaftowane, to jest też szkoła żukowska?

BR:         To jest takie ogólnie. To mają wszystkie regiony. Czy Puck, czy… To jest tak wzięte, że to jest haftowane

I:             Złotą nicią?

BR:         Albo srebrną. Ale w większości złotą.

I:             Dobrze. To był strój. Kobieta czy mężczyzna, mieli wiele elementów tego haftu, ale też na innych przedmiotach można było haftować.

BR:         Tak. I to są teraz serwetki, tak nieraz pod filiżankę, czy gdzieś położyć. Obrus duży. Obraz mam też wyhaftowany. Także na zamówienie. Baldachim mam haftowany. Tak człowiek nie może sobie od razu przypomnieć wszystkiego.

I:             I ten na przykład haft i to jak się go wykorzystywało na ubiorze to był noszony przy jakich uroczystościach?

BR:         Na uroczystościach. Bo w ogóle tu u nas w zakonie to się uczyły. To się nazywało „od gburów”. Bogata panie. I one sobie haftowały czepki. To było pierwsze, co one się tam nauczyły. I to nosiło się na uroczystość. I to tylko bogate gbury. To się tak nazywało.

I:             I te czepki jak wyglądały? One były czarnego koloru?

BR:         Nie. Różnych aksamitów. Ja miałam kiedyś, ale ja go zrobiłam na torebki. Ja nie um… To mi nie pasowało do noszenia. Także czepek się składał… Panna ma w ogóle otwarty, a mężatka ma z tyłu jeszcze zamknięty wzorek, koronką wykończone. Coś takiego jak to jest, tylko taka opaska jakby. Także to tworzy bogate wtedy.

I:             I to na główne uroczystości.

BR:         Tak, tak.

I:             A te wszystkie na przykład te obrusy, czy serwetki. Czy one tak powszechnie, wszędzie są, były wystawiane, czy przy okazji różnych uroczystości?

BR:         Nie. Ludzie teraz kupują tak do położenia i do użytku własnego, o.

I:             Kto się tym zajmował tym haftem?

BR:         Później po tej zakonnicy, nauczyła hafciarka Zofia, Jadwiga Ptach panie. Między innymi moją mamę. No i nosiły haftu do nich. I oni mieli odbiorców, gdzie i co jak… W każdym razie później one założyły Cepelię i wtedy do Cepelii moja mama haftowała. Wtedy właśnie ja rozpoczęłam tę moją pomoc, od 7 lat. I w końcu ukończyłam szkołę. I w trakcie szkoły też haftowałam, bo to lubiałam. No nie wiem. Tak mi podeszło.

I:             I jaki materiał?

BR:         Zawsze len. Tylko był taki okres, że nie było mulinki. To widziałam mama farbowała. Dostała takie nici zwijane. Musiała sama farbować. To nie było takie trwałe chyba. Bo to można i wygotować. Także to jest trwała nić.

I:             I teraz też na lnie najlepiej?

BR:         Haftuje się na lnie. I mulinką.

I:             Czyli obojętnie jaka by była, byle to mulina.

BR:         Mulina- tak. I te odpowiednie te nasze odcienie. My mamy te swoje tak dobrane, nie? Bo są nieraz ciemniejsze. A to jednak tak, jak to jest. Mamy swoją numerację w mulinkach.

I:             A jakie wzory były wykorzystywane?

BR:         Wzory to się komponują same. Ja nigdy nie odbijam bez przerwy te same wzory. Bo komponuję na konkursy. Już dwadzieścia razy był ten konkurs. Teraz dwudziesty pierwszy dałam. No i wtedy mam swoje wzory. A jak to wygląda, to może pokaże. […] Trzeba wpierw wyrównać. No to prawie jest wyrównane. No i serwetę sobie zaznaczam. Na przykład, albo centymetrem, bo mi pasuje w ten sposób. I zaznaczam i wyciągam nitkę, żeby było równo. Trzeba mereżkę zrobić. A mereżka to jest takie wykończenie, jak tu w tej chwili. O to jest wyrównane. I wycinam. […] I teraz jak mam narysowane. To wtedy albo dobieram sobie z moich wzorów jakie mam, albo sobie coś nowego skomponuję. Zaznaczam w którym miejscu będę odbijała. […] Na przykład teraz mam skomponowany wzór i pokazuje jak to się dziurkuje. […] W ten sposób.

I:             Czym Pani to dziurkuje?

BR:         To jest taki pikolec. Mąż mi zrobił do nakłuwania. Igiełka w środku po prostu i… Żeby mi nie kłuło. Wygodnie, nie? […] To jest nakłuty wzór.[…] I teraz jak jest przekłuty już cały wzór, przykładowo, to oznaczam sobie środek, mniej więcej gdzie to ma być. Tutaj środek. Tak mniej więcej na wyczucie, żeby było na mereżkę. […] Teraz nacieram właśnie i przez te dziurki wychodzi tusza. Miałam pokazać jeszcze jak to się robi. […] Ja mam natarte, wpierw namoczone w nafcie. Wtedy wcieram w kalkę maszynową. […] I to jest odbite i teraz można haftować.

I:             Skąd ten wzór Pani bierze?

BR:         No sama komponuję wszystko.

I:             Czuli na początku, na tej kalce musi Pani…

BR:         Tak jak tu, na tej kalce technicznej, wpierw narysuję sobie wzorek. To dzisiaj zrobiłam i wtedy nakłuwam tak jak tutaj jest- cały wzór – nakłuty. I wtedy nalewam naftę na kalkę maszynową i ścieram ten tłuszcz, naftą ten tłuszcz. I to się odbija.

I:             Jak Pani komponuje te wzory, które potem rysuje?

BR:         U nas to jest przede wszystkim ważne, żeby zasada była pierwsza taka, żeby kwiaty… utrzymać się naszej szkoły. Kwiaty… Bo my mamy swoje wzorki kwiatów. Szablony zwane. No i wtedy jak my kolorystycznie z kolei układamy, to żeby ten kolor nie był razem tu. Żeby się spotykały po prostu kolory wszystkie. Ciemny, jasny, nie? W ten sposób. Także….Tak zwany drugi, jasny pierwszy i trzeci. Także tak w ten sposób powinny być układane kolorystycznie.

I:             I wszystko jest odbijane na kalce?

BR:         Tak. I że ta kalka jest techniczna. Więcej razy można używać. Bo tradycyjnie jakby się odbijało, to by trzeba położyć tak. Położyć w ten wzorek i przerysowywać. I chwila moment się podrze, a w ten sposób, co ja robiłam, to już na chwilę trzyma.

I:             […] Jakby mogła Pani nazywać po kolei jak wszystko się nazywa.

BR:         To jest rozeta. W środku ten ścieg to się nazywa ścieg Jadwigi. Te żółte kropeczki to są piegi. To jest pączek. To jest gwiazda. To jest też pączek. Tulipan. Dzwonek. Pączek. Przede wszystkim to są wisieńki. To są wąsiki, te zasuszone gałązki zwane. No i to jest tulipan, bo tulipanów to jest więcej rodzajów po prostu, nie? Tu jest pojedyncze, a tu jest w odcieniach. To jest gwiazda. To jest goździk. To jest koniczynka. I to jest to samo teraz.

I:             I jak one mogą być rozmieszczone?

BR:         To już kwestia gustu mojego. Jak ja w wyobraźni sobie widzę.

I:             Także te same tulipany mogą być obok siebie…

BR:         Nieraz się zdarza. Tak jak ja mam tutaj niezapominajki na przykład. Tu mam dwa tulipanki. To po prostu zależy co ja komponuję sobie i to tak układam, nie? I to jest tradycyjny kwiat też, nie? On się nazywa granat. To jest motyl.

I:             Czyli takie motywy roślinne. Geometrycznych nie wykorzystywano?

BR:         Nie. Także tej Zofii, Jadwigi Ptach ojciec tak chodził właśnie po polu i zbierał te polne kwiaty i przynosił i one tak próbowały. Trochę z kościoła wyciągać. Tam było w tych ornatach. Widać te ornaty właśnie. Te goździki. Tam jest dużo tych rzeczy, co jest przeniesionych później, nie?

I:             Ipo prostu kilka razy się odbijało, tak żeby połączyć tak jak tutaj?

BR:         Tak. Po prostu ten odcinek wpier narysuję. Przewracam na drugą stronę, w ten sposób i przerysowuję, nie? I dlatego to jest tak całość.

I:             A propos kolorystyki. Czy na przykład tulipany musiałyby być trzy odcienie na przykład niebieskiego?

BR:         No niebieskie na pewno zawsze. To jest niezapominajka, to wiadomo, że jest zawsze jasnoniebieska. Tulipan tu jest przy tym, to nie może być ten sam kolor, bo nieraz bywa, że go zrobię w jasnoniebieskim. Rzadko, ale się zdarza. A to jest z kolei bratek. Że tu jest ciemny, więc tutaj tulipan nie może być ciemny. Bo one nie mogą się te same kolory spotykać.

I:             A kwiaty, czy one też miały symbolikę jakąś konkretną?

BR:         Nie. To tak po prostu przyjęte jest.

I:             A takie najstarsze formy, które Pani pamięta od mamy. Bo tutaj Pani komponuje sama niektóre motywy. Natomiast te formy, które były najstarsze, wykorzystywane, które Pani pamięta?

BR:         Też te same kwiaty, bo nie można zmieniać kwiatów. Tylko ułożenie. Po prostu skomponowanie można zmieniać, ale nic innego.

I:             Ale kiedyś było uboższe to skomponowanie?

BR:         Tak, tak. Bo w ogóle Cepelia wymagała skromny, ze względu, żeby mogli finansowo, nie? Skromniejsze.

I:             Teraz bogatsze?

BR:         Tak, bo na konkurs się przeważnie haftuje. Także trza pokazać trochę.

I:             A ściegi?

BR:         To znaczy u nas jest tylko gałązkowy ścieg i płaski to się nazywa. Innego nie ma. No i ten krzyżyk ewentualnie. Jeszcze w tej Jadwidze. I w tym bratku.

I:             […] W tej Jadwidze. Jak się ją wykonuje?

BR:         Jak się wykonuje? To jest po prostu przekładana nitka. Tu wpierw ta czerwona. Pod spodem przechodzę do następnej i znowu przechodzę i znowu nici. Wtedy znowu robię z tym niebieskim i teraz jak one się krzyżują, w tym miejscu jest postawiony ten krzyżyk igiełką, nie?

I:             I to się nazywa?

BR:         Ścieg Jadwigi. A dookoła te kropeczki, to jest piegi.

I:             Czyli odbijamy. Jak już odbijemy, to co należy dalej zrobić.

BR:         Co należy. Najpierw się haftuje gałązki, bo rozpoczynam zawsze w kwiatku, żeby druga strona była czysta, nie? Że tu nie ma różnicy, która jest prawa, która jest lewa, nie? Od supełków nie można rozpoczynać. Także wpierw robię gałązki. Wtedy robię czerwone wisieńki i zaraz czarnym obszywam, bo nieraz bywa tak, że coś  obszycie jest od kwiatka, albo od listka, żeby to było wszystko schowane, czyste. […] Także wtedy liście haftuję. Tak po kolei, nie? Niektórzy haftują wpierw wszystko zielone. Ja mam swoją zasadę, że tam urywek sobie wybiorę, że na przykład odtąd haftuję zielono, żółto, czerwono, niebiesko i teraz czarno wykańczam. Także ja mam swoją zasadę. Po prostu lubię patrzeć na to jak to wygląda już. […] Rozpoczynamy taką fastrygą.

I:             I chodzi o to, żeby to było gęsto?

BR:         Tak. Jeden ścieg przy drugim. Uczę w szkole też haftu.

I:             […] A ile czasu na wykończenie całości na przykład?

BR:         Taki duży obrus jak tutaj to trzy miesiące.

I:             […] Jak Pani uczy?

BR:         Znaczy ja im daje już przygotowane prace. Już narysowane. No i od gałązków im pokazuje jak się haftuje. I wpierw wszystkie gałązki. Później listki i tak po kolei oni haftują. Także w tym roku na konkurs oddały 24 osoby. W katolickiej, w gimnazjum 8 i 15 w podstawowej. Tyle nauczyli haftować, bo tu w katolickiej jestem ja sama, a tu w podstawowej to jeszcze jedna pani. Ja miałam więcej uczniów tam.

I:             Co najwięcej trudności sprawia? Który element?

BR:         Granat. […] Bo trza tak uważać, żeby od wyszedł kształtny. Dla mnie przynajmniej, nie? Może każdy ma inne, nie?

I:             A ten granat to często się pojawia?

BR:         No zależy jak sobie narysuję, nie?

I:             […] To jest taka figura najbarwniejsza.

BR:         Tak.

BR:         […] Przedtem uczyłam także moich wnuków. Ale w gimnazjum to te moje synowe nie zezwoliły. Teraz mają już po 19 lat, także dalej już nie haftują. Tak, to mieli pierwsze i drugie miejsce wnukowie.

I:             A tu Pani wspominała, że mąż też pomaga. Czyli to jest taki wspólnie spędzony czas z mężem.

BR:         Nici rozdwojone właśnie to mi mąż pomaga, żeby to już prędzej poszło. Bo tak one były i zawsze wyciągać, a tak mam już pare ściegów porobione.

I:             A dlaczego to jest ważne dla Pani?

BR:         Nie wiem. To jest dla mnie całe życie chyba.  Po prostu nie umiem bez tego żyć. Nie raz to i jestem zmęczona, bo i mam operację ręki zrobione, bo i przesilenia. Ale zawsze wracam do tego.

I:             A ważne jest żeby to dalej przekazywać?

BR:         Jak najbardziej. Ale myślę jednak, że to uczenie daje, bo na przykład miałam uczennicę jedną w pierwszej klasie w gimnazjum- to dwa lata temu ona skończyła, tak. I w tym roku ona oddała, ona chodzi już do technikum. Ona oddała pracę, którą sama wykonywała już w domu. Także widać, że jednak wracają do tego. Także warto uczyć. Zawsze coś tam zostanie, jakaś iskierka.

I:             Co oprócz haftu Pani jeszcze robi?

BR:         Teraz to już bombki zaczęłam robić i teraz będę bombki haftowała. Jeszcze nigdy nie haftowałam, ale już mam tak zaplanowane. Tak, to tylko haft. No i stroje przede wszystkim. Do zespołu haftowałam. Ja mam pięćdziesiąt ponad wyhaftowane. Ten baldachim, co robiłam do ślubu, do Szwecji. Także, to co ktoś zapragnie, to robię po prostu, nie? Nieraz na zamówienie.

I:             A jak Pani haftuje, to też Pani śpiewa?

BR:         Nieraz się nuci, ale nie po kaszubsku. Normalnie.

I:             Wykończenie tych serwetek to jest albo mereżka, albo?

BR:         No koronką mało kiedy, nie? Przeważnie jest mereżką, albo dziergane. Coś takiego jak tu. Wycinane tu jest później. Bo to się wpierw obdzierga, wypierze, wyprasuje i wtedy się wycina. Bo to się nazywa dzierganie. To jeszcze też, ale to rzadkości ja robię. Praktyczniejsza jest mereżka.

I:             Czy te elementy mogły być na środku, czy zawsze są po bokach?

BR:         Nie. Można na środku też. Ja mam takie wzory małe. Kółeczka. Kwiaty oddzielnie tak porzucane na środku.

I:             To tak reasumując. Dla zapamiętania mojego. To jest?

BR:         Tulipan.

I:             Tulipan cały.

BR:         Tak.

BR:         Te liście są dwa rodzaje. Bo były na spic. Na czubek, nie? Są liście takie zaokrąglone, to są… Bo to jest ostu, a te zaokrąglone to są dębu liście. A to są zwykłe listki.

I:             I w około czarną….

BR:         Obwódka, to jest takie wykończenie, wisienki, nie?

I:             I przechodzimy do kolejnego tak?

BR:         Ale nie wolno przeciągać. To musi być wszystko zakończone. Czyściutko, nie? Aha i jeszcze co jeszcze ważne w hafcie naszym.  Że nie wolno krzyżować. […] Po prostu jakbym chciała gałązkę przyłożyć tu do tego miejsca. Tego nie wolno zrobić. Pan rozumie. Żeby to nie było krzyżowane. O! Tu stąd jakbym chciała wyhaftować do tego miejsca, nie? To nie wolno robić. One muszą być wszystkie oddzielne z krzyżowania. To nie wolno.

I:             [….] To mamy tulipany.

BR:         Różyczka. […] One są w trzech odcieniach. Tutaj są tylko w dwóch odcieniach, bo to jest mała. Duża to jeszcze tutaj ma jeszcze jeden kolor. I dopiero jest jasnoniebieski.

I:             Różyczki, tulipany, granaty.

BR:         Niezapominajki, bratki.

I:             I mamy dwa liście, tak? Liść dębu i liść ostu.

BR:         Tak. To jest goździk. Tu wykończony środek tym ściegiem Jadwiga.

I:             […] A ścieg taki sznureczek?

BR:         A sznureczek to są u nas tak zwane gałązki, nie? My mówimy na to ścieg wodny.

I:             Pani mówi: ścieg wodny. Mamy Jadwigę…

BR:         I płaski. Płaski to się haftuje te kwiaty, liście.

I:             Dziękuję Pani bardzo.

fot. M. Pietrusza